6 stycznia 2016

Dlaczego warto biegać w sztafecie? Relacja z 10K Parking Relay 2016

Stoper nie kłamie ale nie pokazuje naszej radości....fot. D.Szymborska


3 edycja, 3 start. 10K Parking Relay było bardzo wilgotno i minus pięć dawało odczucie minus pięćdziesięciu pięciu! A cała reszta cudowna!

Przed 10.20 trochę nerwów, bo biegliśmy w nieznanym składzie, to znaczy część z nas znała się z innych biegów, część zupełnie nie. A jak nie przyjdą? A jak się zespół posypie? A jak tylko w Internecie tak bardzo chcieli pobiec, a im się odmieniło? A jak się spóźnią i nie odbierzemy pakietu?

Wszystko zupełnie niepotrzebnie. Wszyscy przyszli! Wspólna fotka, uścisk dłoni i ruszamy na rozgrzewkę. Przebieżka po trasie, „obczajenie” miejsc newralgicznych – pachołek przy kałuży, super śliskie łączenia metalowe na trasie, wreszcie specyficzne oznaczenia trasy – strzałka przyczepiona do wózka sklepowego….potem jeszcze ćwiczenie przekazywania pałeczki w strefie zmian.

A przez cały czas śmiech i rozmowy. Bieganie to cudowny sport, z zupełnie obcymi ludźmi można rozmawiać, rozmawiać, ba wręcz ciężko dojść do słowa bo pięć biegających osób cały czas ma coś do powiedzenia!


W niebieskiej czapce to ja fot. T.

Przed ostatnią prostą fot. T.


Chwilę po 11 start. Biegłam w pierwszej zmianie, Zbyszek włączył stoper, tak żebyśmy kontrolowali co się dzieje na trasie. Pierwsze okrążenie, szybko, z resztą o czym tu myśleć jak mam biec 2 kilometry, taktyka z tych – dzida i tyle. Z uśmiechem, ale troszkę zachowawczo tym bardziej, jak zaraz po starcie jakaś biegaczka zaliczyła dość groźnie wyglądający upadek – było ślisko.

Dobrze, że w strefie zmian udało mi się przekazać pałeczkę bo biegłam bez rękawiczek i miałam poczucie, że ręce mi się odmrażają. Swoją drogą są czerwone do teraz, mimo ubrania zaraz po biegu rękawiczek, smarowania i ciepłego prysznicu.

Róża biegła też bez rękawiczek, jak ręce wyglądały jeszcze gorzej niż moje, mimo, że mniej czasu spędziła na trasie, bo bardzo szybko gnała. W tym czasie rozgrzewał się

Zbyszek, który biegł trzecią zmianę. Zadziałało – rozpoznał Różę i przejął pałeczkę – biegł w rękawiczkach a i tak narzekał, że zimno było w ręce. Zimno było „we wszystko”. Nosiliśmy sobie nawzajem kurtki, tak żeby od razu na mecie móc się ubrać.

Czwarta zmiana należała do Kasi, która zmarzła we wszystko oprócz rąk, bo miała ciepłe wełniane rękawiczki. Ślicznie pobiegła, bo niby nikt z nikim się nie ściga, sztafeta dla zabawy, ale przecież nikt nie chce się wlec i zepsuć wyniku drużyny.

Wreszcie na trasę wyruszył Maciek, który biegł w moich cienkich rękawiczkach, jak się okazało, spokojnie mogłam w nich pobiec bo nie zgubił pałeczki i do tego zostawił sobie energii na ostatnie metry, tak że wbieg na metę był spektakularny!

Finish Maćka i nasz wspólny czas! Drużyna w komplecie na mecie! fot. D.Szymborska


Potem wszyscy dygotaliśmy pijąc słodką herbatę lub kawę (Zbyszek się wyróżnił, nam wystarczyła teina). Pewno stalibyśmy tak długo, ale część z nas poszła kibicować drugiej turze zawodników, którzy mieli wystartować po 12….

To były naprawdę udane zawody, owszem nie złamaliśmy 40 minut, ale każdy pobiegł super….

Tak, tak warto się w wolny dzień gonić po parkingu w supermarkecie! Dobre towarzystwo, adrenalina i taki uśmiech zostaje na buzi, która jest jeszcze trochę czerwona od mrozu.

Drugi rok z rzędu, poprosiłam biegacza o zdjęcie, to było najbardziej ostre z 3 na których nic nie było widać, i drugi raz nie sprawdziłam od razu na telefonie czy dobrze wyszło, a podobno można się uczyć na błędach...fot. biegacz


Wszyscy na mecie, z herbatą i opowieściami o rękach bo to dzisiaj był temat przewodni


A tutaj jeszcze lista „za i przeciw” bieganiu w sztafetach:

„Za”:

·      Można poznać świetnych ludzi (biegałam w wielu sztafetach, nigdy się jeszcze nie zdarzyło, żeby skład okazał się nietrafiony, żeby było nudno…),

·      Można wykręcić życiówkę na całym dystansie zawodów, nikt na nasze 40 minut na 10K nie narzekał na mecie…,

·      Można poczuć się częścią drużyny, to fascynujące ale w ciągu 20 minut – od czasu zbiorki do czasu startu staliśmy się zespołem, pomagaliśmy sobie nawzajem, wspieraliśmy się i naprawdę zależało nam na tym, by dla innych (nie tylko siebie) pobiec świetnie!,

·      Można przegadać na tematy biegowe dowolną ilość czasu – przed startem, w czasie zmian, po zawodach,

·      Można spotkać się znów by pobiec w kolejnych zawodach,

·      Można zdobyć dużo nowych doświadczeń, wymienić się uwagami o zawodach, startach, sprzęcie a wszystko z zupełnie innymi niż wcześniejsi znajomi osobami,

·      Można szpanować focią z medalami – co pięć medali to nie jeden!

„Przeciw”:

BRAK


Wiosną Ekiden….tak tylko podpowiadam jakby ktoś się jeszcze zastanawiał czy warto biegać w sztafecie…

1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa