20 marca 2016

City Trail – ostatni, 6 bieg – relacja i co robić po zakończonych zawodach..

Zapomniałam o zdjęciu przed biegiem....to mam takie po, jak się rozciągam fot. T.


Nawet na biegu dorosłych, czyli dwóch pętelkach po Lesie Młocińskim nie padało, dzieci troszkę zmokły, ale biegały bardzo dzielnie. Emocje rodziców, trenerów czasem dużo większe niż małych zawodników, na szczęście byli też tacy, którzy biegali bez presji, z uśmiechem a nie grymasem bólu/strachu/cierpienia/lęku, czyli tych wszystkich emocji, które są wynikiem presji ze zewnątrz.

Bieg ja zawsze dobrze zorganizowany, numery startowe można było odebrać dzień wcześniej by nie stać w kolejce w biurze zawodów. Uśmiechnięci wolontariusze, miła atmosfera, dobieg na start – super na rozgrzewkę, nawet dla tych, co za nią nie przepadają….start jest oddalony od ponad kilometr o biura zawodów. Żeby uniknąć tłoku na trasie podział na strefy czasowe. Tutaj wielka pochwała było nas prawie 500 osób a nie widziałam nadambitnych ustawionych w niewłaściwych strefach – da się. Jak się czuje na siłach łamać 19 minut to można się pchać do przodu, a jak się biegnie powyżej 27 to jest i taka strefa, najbardziej rozgadana, najweselsza ale też walcząca o swoje czasy. Życiówki są różne, najważniejsze jest to, jak się je udaje poprawiać, pewno, że złamanie 17 minut robi większe wrażenie niż magiczna 2 z przodu, gdy pobiegnie się poniżej 30 minut. To i to jest najlepszym wynikiem dla różnych zawodników, to i to wymaga pracy, treningów i szczęścia – bo zawsze jest potrzebne na zawodach.

Za 10 dni rozdanie medali, bo CT to cykl biegów, a za systematyczność jest nagroda dla wszystkich – medal, i wyróżnienia dla najszybszych – puchary. Będzie gala! Będzie okazja by spotkać się w niebiegowych ubraniach i porozmawiać na biegowe tematy.


A po zawodach? Dziś obserwowałam zachowania innych – meta, oddać chip, odstać swoje w kolejce po picie i jedzenie i do auta albo na przystanek. Z tego wszystkiego to, to na przystanek lepsze – mięśnie troszkę się rozruszają. A warto po biegu poświęcić kilka minut na delikatne rozciąganie. Naprawdę ten czas, zaraz po biegu gdy zadbamy o siebie zaprocentuje szybszą regeneracją, pozbyciem się mikro urazów.


Pamiętam wywiad ze specem o kontuzji, pytałam co robić po maratonie czy połówce (biegowej oczywiście) usłyszałam o zbawiennej mocy delikatnych ćwiczeń rozciągających, ale też o tym by unikać masażu, chłodzenia (te cudowne wanny lodowe na metach triathlonów), ogrzewania (sauna). Te wszystkie zabiegi nie są regenerujące dla naszego organizmu, jeżeli dostarczymy je od razu po biegu, kilka godzin później – mogą zdziałać cuda (cały wywiad TUTAJ). Niestety wiele osób lekceważy krótsze dystanse, piątka to 5000 metrów, to wiele kroków, to wysiłek dla naszego organizmu, to zmęczone mięśnie….a wystarczy delikatne rozciąganie ciepłych mięśni by jutro móc zrobić trening a nie czuć olbrzymie zmęczenie!

2 komentarze:

  1. Wszyscy Kenijczycy po ciężkim treningu / zawodach korzystają z chłodzenia ciała i zawsze wydawało mi się, że to najlepsze co można zafundować swojemu organizmowi po takim wysiłku. Jakie argumenty podał ów trener personalny przeciwko temu zabiegowi?

    Co do rozciągania to potwierdzam,po biegu bez niego ani rusz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,

      ja też tak uważałam, pamiętam radość na mecie triathlonu w Gdyni gdy weszłam do lodowatej wody, ale (link w tekście) podobno to kolejny stres dla mięśni a nie odpoczynek....zerknij co mówi fizjo....
      pozdrawiam

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa