10 kwietnia 2015

Jak żyć po maratonie?

Do biegu gotowi start! fot. D.Szymborska


-Jak powiem, że wszystko mnie boli, jest poniedziałek po maratonie, to jak możesz mi pomóc?- zapytałam Michała Stadnickiego w warszawskiej Klinika Ruchu, który jest trenerem osobistym.

- To Ci powiem, że się źle przygotowałaś do tego biegu, pewno zaproszę Cię na treningi do kolejnego startu, ale to po badaniu….

Eee ja to bym wolała usłyszeć, że masaż, jakiś może "fancy" zabieg i będę jak nowa. Pewno większość biegaczy tak by chciała. Nie ma w tym  nic dziwnego, chcemy szybko, dobrze, od razu… a z bieganiem, trenowaniem tak się nie da.

Zanim o badaniu, bieganiu i treningach, to krótka ściągawka czego NIE robić ZARAZ po maratonie albo triathlonie.


·      Na mecie dużych imprez czekają w rozstawionych, wielkich namiotach masażyści. Nigdy nie skorzystałam z ich oferty, bo wydawało mi się to mega obrzydliwe – tak kłaść się na łóżku do masażu, spoconą, brudną po biegu. I wygląda na to, że moje speszenie moim stanem po maratonie czy triathlonie, wyszło mi na dobre. Taki masaż zdaniem trenera z Kliniki Ruchu mógłby mi zrobić więcej złego niż dobrego. To dobre to byłoby wtedy jakbym poprosiła o wymasowanie kręgosłupa a nie nóg, to złe jakby po takim wysiłku moje nogi były rozmasowywane.

·      Wanna z lodem. Nie powiem mimo braku higieniczności byłam nią zachwycona w Gdyni. Po triathlonie na mecie, zaraz po medalu, bluzeczce, pici czekało piwo bezalkoholowe i wielkie baseny z lodowatą wodą. Ponieważ nie wbiegłam na metę w końcówce stawki, byłam szczęśliwa mocząc nogi w lodzie. Teraz wiem, że już więcej tak nie zrobię, to nie pomagało w regeneracji.

·      Sauna – jakoś mnie nie ciągnęło do wygrzewania, ale wiem, że wielu kolegów zaraz po maratonie pędzi do sauny, wszystko po to by przyśpieszyć regenerację, w rzeczywistości sobie szkodzą a nie pomagają.
Lepsza prewencja niż rehabilitacja fot. D.Szymborska


Jak już dowiedziałam się czego nie robić, to chciałam wiedzieć dlaczego. Ano dlatego, że mięśnie potrzebują minimum 5 godzin na regenerację, nie chcą być poddawane kolejnym stresom jakim z całą pewnością jest: masaż, zamrażanie czy rozgrzewanie.

Wracając do tego, że wszystko boli, zdaniem rehabilitanta, oprócz złego przygotowania mogła się nam przypętać a bardziej przybiegać kontuzja. Paradoksalnie pół biedy jak to jest kontuzja wynikła z uderzenia, upadku – taka jednorazowa – to wtedy leczenie jest dużo łatwiejsze. Gorzej sprawa wygląda gdy mamy kontuzję przeciążeniową – wtedy znaczy to, że naszymi treningami doprowadziliśmy siebie do kontuzji. Wtedy zmiana treningu jest koniecznością.

Już teraz można pomyśleć o jesiennym maratonie, ba nawet to jest najwyższy czas by…zacząć trenować, a to dlatego, że zdaniem trenera z Kliniki Ruchu nasz organizm potrzebuje minimum 6 miesięcy po to by zaadoptować się do nowej dyscypliny sportowej. Nauczenie się nowego ruchu to wykonanie minimum 300 powtórzeń a nauczenie się poprawnego wykonywania ruchu już przyswojonego wymaga minimum 3000 powtórzeń! Dlatego tak ważne jest by mądrze trenować!

 
Masaż sportowy do przyjemnych nie należy ale jakie efekty przynosi....fot. D.Szymborska
A badanie, które Michał mi zaproponował, pozwalające sprawdzić, dlaczego „wszystko boli”, składa się z kilkunastu punktów, które pozwalają poznać stereotyp ruchów. 

I tutaj zaczęła się długa litania tego co trzeba będzie zbadać: zakres ruchu (to co w potocznym języku nazywamy rozciągnięciem), budowę stopy i stanu skokowego (czyli kostki), pronację/supinację/płaskostopie, rozcięgno podeszwowe, napięcie powięzi, symetrie siły mięśniowej (lub jej brak), ustawienie kolan i rzepek, ustawienie miednicy, ustawienie kręgosłupa, ustawienie łopatek, stabilność stawów, koordynację mięśniową, wytrzymałość mięśniową i na koniec siłę mięśni. Jak to wszystko zostanie zbadane to wtedy biegacz usłyszy na czym „stoi” i jak powinien trenować.

Tak właściwie to rozmowę z trenerem osobistym powinnam zacząć do tego: Nic mnie nie boli, chciałabym zacząć przygotowania do maratonu…..

Wtedy trener odpowiedziałby mi: To zapraszam na badanie…


A pół roku później na mecie, ba nawet w poniedziałek nic by mnie nie bolało….

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa