12 marca 2016

Bieg Na Szczyt – 2016 – relacja

Za mną Warszawa widziana z 38 piętra, przesłonięta przez mgłę....


Jestem męcząca dla otoczenia, jeszcze kaszlę, chrząkam i wydaję jakieś takie dziwne dźwięki, które moja polonistka nazwałaby nieartykułowanymi.

Wszystko dlatego, że dziś zamiast windą to piechotą na 38 piętro. Do tego na czas, z uśmiechem i machaniem do kamer.

Kolejne zawody w bieganiu po schodach – super zabawa, świetni znajomi i nie ma to jak w dobrym towarzystwie kaszleć na 38 piętrze.

Wczoraj pisałam o tych widokach, panoramie Warszawy, że wszystko to będzie nagrodą na wspinaczkę schodową. Ups. Nie dziś. Dziś była mgła. Selfie na mecie mogłabym zrobić sobie przy ścianie na parterze – miałoby takie same białe tło…


Byłam tam na samej górze!!! fot. D.Szymborska


A same zawody: małe kolejki do biura zawodów, z racji tego, że nie ma startu wspólnego (niewyobrażalny, kontuzyjny, straszny), zawodnicy startują grupami, w odstępach kilkunastosekundowych odstępach. Każdy odbiera pakiet przed wyznaczoną godziną startu. W pakiecie: bluzeczka, numer z chipem – imienny – to zawsze cieszy, worek do depozytu i ulotki.

Jak co roku, śliczny medal fot. D.Szymborska


Plotki, ploteczki, potem rozgrzewka. Startowałam w przedpołudniowej turze. Czułam się świetnie, uśmiechnięta i wypływana już na starcie. Właśnie to pływanie dało znać o sobie na 15 piętrze. Ponieważ miały to być zawody dla przyjemności to nie narzekam. Czas gorszy o 10 sekund od poprzedniego roku, o 20 sekund lepszy niż dwa lata temu. Biorąc pod uwagę, że we wcześniejszych latach nie pływałam przed schodowaniem to nie mam na co narzekać.

Podobało mi się, że w ramach udogodnień dla biegaczy działała wentylacja – nie było duszno, zmianą był brak punktu z wodą. Możliwe było oglądanie biegaczy/spacerowiczów schodowych w sieci – to zawsze miła odmiana, gdy można rodzinie, znajomym podesłać link i im pomachać (zapomniałam) gdy wspina się po schodach.

Tym razem oprócz zawodów dla amatorów odbywały się Mistrzostwa Europy w Bieganiu po Schodach – dodatkowe emocje gwarantowane.

Chciałam sprawdzić w sieci wyniki, niestety nici z tego system zwariował, dodaje mi kilka minut, albo nie wyświetla zupełnie wyników. Poczekam, choć myślę, że gdybym biegła na wynik, przygotowywała się do tych zawodów, to mocno bym zgrzytała zębami na błędy i braki w tabeli wyników.

Za rok pewno też pobiegnę, bo….lubię, odpowiada mi atmosfera, świetnie się bawię (nawet kaszląc przez pół dnia), ot sprawia mi frajdę wejść po schodach na szczyt wieżowca.

Wreszcie to miłe wiedzieć, że niezależnie od piętra, jestem w stanie na nie dotrzeć piechotą. Nie żebym nie lubiła windy, oj lubię, zwłaszcza jak mam ciężkie zakupy na cały tydzień, to bardzo się cieszę z tego środka transportu!


Biegi po schodach, ba nawet sama wspinaczka to olbrzymi wysiłek dla serca i wielkie zakwaszenie mięśni. Piszę o tym dlatego, że dziś widziałam zawodników, którzy do najchudszych nie należeli i nie jestem pewna, czy taki start jest dobry dla ich zdrowia. Oczywiście uważam, że trzeba się ruszać, ale myślę, że ze schodami to jest podobnie jak z bieganiem – zaczynamy od marszu, czyli 4 piętra, a maratonu albo nie prawie czterdziestego piętra. Mam nadzieję, że wszyscy szczęśliwie i bezkontuzyjnie dotarli na metę, bo za rok kolejne zawody!

Mój, kolejny do kolekcji....fot. D.Szymborska

Tak było w 2015 - relacja TUTAJ
Tak w 2014 - relacja TUTAJ
A relacja z Mistrzostw Europy w 2014  - TUTAJ

ps. teraz czekam na rozpatrzenie reklamacji bo czas podany w wynikach znacząco różni się od tego na moim zegarku, jak łatwo się domyślić na moją niekorzyść...\

ps2. reklamacja uznana - czas poprawiony :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa