20 grudnia 2015

Biegam i chudnę, czyli wolno i długo...

Dziś nie odrywałam wzroku od zegarka, bardzo dawno nie biegałam z pulsometrem,
trzeba będzie się przeprosić z paskiem HR i monitorować....a to wszystko,
żeby schudnąć do maratonu....fot. D.Szymborska


Serio. Plan jest taki, będę lekka jak piórko, no może jak kilka piórek na wiosenny maraton!

Żeby schudnąć trzeba….tutaj każdy poradnik zaczyna litanię rzeczy, które trzeba lub też nie wolno robić. Wszystko po to żeby, książki sprzedawać, przyciągać czytelników. Wszystko oparte na prawdziwych historiach z eksperckim komentarzem...


Najpierw założenia, 5 punktów, które wcale jakieś super trudne do spełnienia nie są:



·      Ograniczona ilość słodyczy – czyli raz na jakiś czas, pyszny tort, ciacho czy pralina,

·      Ograniczona ilość alkoholu – jak wino to z wyższej półki, brak alkoholi mocnych,

·      Ograniczona ilość glutenu – lepiej się czuję, jak nie jem chleba, pszennego makaronu, ale na kromkę domowego, ciepłego, razowego bochenka się skuszę, albo łyżkę, no dwie galuszek,

·      Zdrowe, zbilansowane posiłki - takie, które można łatwo i szybko przygotować, żaden tam catering dietetyczny, zwyczajne, dobre jedzenie,

·      Dużo wody i słabych herbat -  wypiłam dziennie minimum 2.5 litra płynów, właściwie to cały czas coś piję i dobrze mi z tym! To wcale nie jest takie trudne, trzeba tylko mieć ładne kubki, filiżanki i szykowne bidony.

A teraz proces chudnięcia w biegu: trzeba biegać wolno, tak by spalić tłuszcz, który tak łatwo się magazynuje w organizmie. Po drugie trzeba biegać długo. 


Wolno i długo – to cała tajemnica! Oczywiście trudno jest od razu wiedzieć, które „wolno” dla danej osoby oznacza największe spalanie, jednak są sposoby, by nawet bez badań wydolnościowych (będę o nich wkrótce pisać) wyznaczyć sobie odpowiednią prędkość biegową. Z reguły przypada ona na tempo biegu, które umożliwia nam swobodne rozmawianie. A jeżeli chodzi o czas, wszystko powyżej 45 minut ma sens!

Wystarczy przeczytać historie tych, którzy schudli kilkadziesiąt kilogramów – są to opowieści o osobach, które, z reguły nie uprawiały wcześniej sportu, które codziennie w wolnym tempie albo maszerowały albo biegały, poświęcając temu od 30 do 60 minut – czyli….właśnie, właśnie spalały tłuszcz po prostu!

Dla mnie spalanie tłuszczu to bieg z pulsem w granicach 147-150 i właśnie tak dziś spalałam kalorie na City Trail. Było bardzo przyjemnie, choć paradoksalnie, to wcale nie jest takie proste biec równo z takim pulsem. Nie ma przyśpieszania, wyprzedzania, ale świadomość chudnięcia bardzo pomaga!


Oby to był chudy, biegowy rok…..

7 komentarzy:

  1. Już od jakiegoś czasu postuluje się, że wolne bieganie spala więcej tłuszczu. Owszem, ma to sens, jeśli rozpatrujemy spalanie kalorii tylko podczas treningu. Jednak w wypadku mocnego, tempowego treningu lub solidnych interwałów spalimy dużo kalorii również po zakończonym wysiłku, co sprawi że całkowity bilans kaloryczny będzie niższy. Podkręcony metabolizm po interwałach działa w ogólnym rozrachunku skuteczniej niż długie, powolne biegi. Najlepiej przeplatać jedno z drugim. Najważniejsze w procesie chudnięcia jest konsekwencja - najpierw w kuchni, a później na treningach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filip,
      Oczywiście, że mocny trening to też spalanie kalorii, ale dla mnie ważne było spalanie tłuszczu, dlatego te rady. A przyśpieszony metabolizm bywa przeciwnikiem odchudzania i często wprowadza w błędne koło - dużo trenowałem mogę dużo zjeść....
      Pewno, że konsekwencja najważniejsza i przestawienie w głowie, by jeden trening w tygodniu biegać wolno i długo...a gdy nogi i głowa rwą do przodu to też nie jest łatwe :)
      Pozdrawiam
      Dota

      Usuń
  2. Żeby schudnąć trzeba…nieco więcej zużywać niż dostarczono. Klucz tkwi w słowie nieco. Spektakularne zjazdy wagi kończą się spektakularnymi strzałami w górę.
    Bieganie wolno i długo wcale niekoniecznie.
    Sporo racji jest w tym co napisał Filip.
    Niektórzy twierdzą, że bieganie na pewnym etapie usportowienia w ogóle kiepsko działa na zjazd wagi i że lepsza jest siłownia.
    CO by nie pisać-osiągnięcia celu życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rafał,
      dokładnie taka jest teoria. I tak znam takich co bardzo dużo ćwiczą (bieganie i siłownia) i efekty są takie, że bynajmniej chudsi nie są.
      Dlatego myślę, że pięć założeń i dwie rady zadziałają, na tych, którym zależy na schudnięciu do połówki albo maratonu :)
      Pozdrawiam
      Dota

      Usuń
  3. ja chwilowo biegam tylko trochę i to z marszem, na bieżni, z powodu kontuzji kolana.
    No i chudnę dzięki temu, że najpierw robię trening siłowy, a później aerobowy, co jest logiczne, skoro spalasz dopiero po ok 30 minutach treningu, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majka,
      To po pierwsze jak najszybszego wyjścia z kontuzji w wersji chudej i pięknej!
      Dokładnie trzeba czasu po 15 minutach się spocimy po 45 to zaczniemy sięgać do tego co zmagazynowane...
      Pozdrawiam
      Dota

      Usuń
  4. Z moim plusem jest ciężko bo mam wysoki. Czy tempie 7min/km mój puls to 180 im szybciej tym większe! Ostatnio przy tempie 6.20 mialam puls 204! To chyba mój max bo czułam się jakby mi paliwo odcinano 😀

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa