17 grudnia 2015

Wina powyżej 149PLN, warto?

Podobna cena, w jednej butelce historia o drugiej ciężko coś napisać....fot. D.Szymborska


Chciałabym krzyknąć TAAAAK, jednak tak nie zrobię, bo droższe wcale nie musi oznaczać dużo lepsze. W winnym świecie to nie jest oczywista zależność – cena – jakość. To znaczy przy jej wzroście, natomiast przy spadku – taniej – gorzej – to w miarę działa!

Podobno win nie można zestawiać, a tym bardziej jeżeli to nie ten sam szczep/region/rocznik. Pewno, to trochę tak jakby porównywać kanapkę z kiełbasą do zupy z tofu. Co nie zmienia faktu, że jedna mogła nam smakować druga nie, a do tego być w podobnej cenie.

Dwa wina powyżej 149PLN, jedno cudowne, a jedno przepłacone. Takie, które się zapamiętuje, chce kupić i dla siebie (na zapas) i dla przyjaciół, którzy doceniają smak, klasykę, dystans i cudowny bilans kwasowości i takie, którego się nie wróci, bo to strata pieniędzy.

Najbardziej lubię wina, które są całością – czyli takie, które cieszą od etykiety po ostatni łyczek. To właśnie dla mnie są dobrze wydane pieniądze i olbrzymia radość z degustacji. Jakkolwiek to pretensjonalnie brzmi, to dobre wina degustuję a nie piję. To coś więcej niż opróżnianie kieliszka, to radość, odkrywanie, podróż wśród zapachów i smaków – czyli, to co winie lubię najbardziej.



Greywacke Wild Sauvignon Blanc 2013 Marlborough New Zealand Wine, jest tym winem, w którym się zakochałam, szkoda tylko, że wino nie potrafi odwzajemniać miłości. Za to potrafi ją okazywać, w sposób subtelny, elegancki, delikatny. To wino jest tak dobre, że aż nie chce się pić innych. Nie przypominam sobie, żebym kiedyś była w podobnej sytuacji – nie chcę pić innego białego wina, tylko to….cena…. Co jest w tym winie? Tajemnica chyba tkwi w starych, dzikich krzewach, z których każdy ma historię jak Hobbit, mroczną, której zakończenia nikt nie jest pewien. Chyba rozumiem dlaczego takie filmy nagrywa się w Nowej Zelandii, tam gdzie zieleń i błękit mieszają się ze sobą, by na skałach, ziemi urosły krzewy o pokręconych gałęziach, na których rośnie niezbyt dużo kulek winnych, za to każda z nich jest tą specjalną, jedyną, która ma w sobie aromat wiatru, smak ziemi i wody ze strumienia. To wszystko jest w butelce, tym wszystkim można cieszyć się, szkoda, że podróż ma tylko 750ml….

Champagne Jackowiak Brut Premier Cru, nie wiedziałam, że można godło umieszczać na butelkach z alkoholem, chyba, że Francuzi uznali, je za ładny emblemat białego ptaka? A w środku, poprawny, prosty szampan. Tak, czuje się, że metoda winifikacji była właściwa dla regionu i niestety na tym kończą się odczucia. Wyjątkowości wina brak. Znika.


Tak to jest z tymi winami, niektórych opisy sprawiają przyjemność, drugie przypominają notkę w encyklopedii….

1 komentarz:

  1. Sav od Greywacke jest faktycznie znakomity, chociaż chyba trochę za bardzo popuściłaś wodze fantazji jeśli chodzi o skały, na których rosną krzewy o pokręconych gałęziach. Jeśli dobrze kojarzę, to do tego wina używane są grona ze "standardowych" winnic, a "wild" w tym przypadku oznacza użycie naturalnych drożdży ze skórek winogron :)
    Ale za to mieszanie się zieleni i błękitu jest jak najbardziej prawdziwe :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa