28 grudnia 2015

Biegowy podryw czyli drugi dzień w Barcelonie

Mistzyni selfie...albo palma albo ja!


Tu się można wyspać i pobiegać o świcie. Słońce pojawia się parę chwil po ósmej. Ma to swoje złe i dobre strony, dobra to, ta, że można się wyspać, gorsza (ale nie zła), że po porannym bieganiu mniej dnia zostaje.

Bieganie promenadą w Barcelonie to tak naprawdę robienie pętelek pomiędzy dwoma hotelami. Brzmi banalnie, ale jakoś tak tutaj jest, że nikt sobie nie truchta wszyscy gonią. Zawyżają poziom. Nie można sobie ot tak truchtać, to obciachowe, trzeba biegać, przez duże B! Super motywujące, bo wróciłam zganiana z treningu.


Rozgrzewka w takim miejscu - coś cudownego fot. D.Szymborska

Taki grudzień to ja lubię! fot. D.Szymborska

Pięknie, cudownie i treningowo! fot. D.Szymborska


Dziś biegowy podryw w dwóch odsłonach, pierwsza – o widzę, że nie jesteś stąd – spostrzegawczy Hiszpan zaczyna rozmowę w czasie biegu. Pewno, że można to zobaczyć jak biegłam w bluzeczce z Berlina. Niezrażony nawija dalej….

Chwilę później, gdy ten od bluzeczki pobiegł robić pompki na plaży, kolejny zaczyna gadkę. Widzę, że nie masz zegarka, to możemy biec obok siebie to będę ci mówił jakie mamy tempo….rzeczywiście zapomniałam zegarka, owszem ubrałam pasek do mierzenia HR, w widzie zorientowałam się, że nie mam nic na ręce, nie chciałam wracać, robić hałasu.

Ach ci Hiszpanie, pomysłowi, podrywający, pojawiają się i znikają…..a uśmiech na twarzy zostaje….

A teraz, teraz to trzeba coś zjeść….bo właśnie na tym wakacje polegają, żeby trenować, jeść i zwiedzać….

Uwielbiam takie widoki - trasa od tego hotelu po lewej do tego co był na poprzednim zdjęciu....i to wcale daleko nie jest! fot. D.Szymborska



Szkoda, że niewakacyjnie życie nie jest aż tak proste….

4 komentarze:

  1. Z powodu wymienionego w pierwszych wersach, nie znoszę biegać ;p Nawet tu, w Polsce. Wolę ćwiczyć i tańczyć, "zumbować" jak szalona w domu, niż biegać po ulicach, gdzie każdy się gapi, sczególnie inni biegacze.

    Chociaż, takim krajobrazem bym nie pogardziła, choćbym musiała tam biegać do utraty sił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wszystko zależy od nastawienia:) pewno, że nie musiałam się ścigać, ale jak mogłam to chciałam! to był mój wybór, coś na co sobie pozwalam na wakacjach gdzie treningi są uzupełnieniem dnia a nie ich istotną częścią :)

      Usuń
    2. wydaje mi się że jest to kwestia podejścia, żyjemy wśród innych ludzi i nie można mieć pretensji że się patrzą na nas... po to mają patrzałki... porównaj sobie życie w chinach czy japonii, gdzie na ulicy jest taki tłok że ciągle się odbijasz od przechodniów. Tam to dopiero ciągle ktoś na ciebie patrzy ;-)

      Usuń
    3. Oj Robert, racja :) Tam to dopiero prawdsiwy tłok...

      Dota|oneginetatopa skoro tak sprawa wygląda, to rozumiem :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa