6 grudnia 2015

XX Żoliborski Bieg Mikołajkowy

To nie ja wymyśliłam to ujęcie, tylko T. który zawsze takie robi przed biegami...fot. D.Szymborska


Nie dla życiówki, nie dla ścigania, ale dla świetnej zabawy. Da się! Biegliśmy we trójkę, ta sama ekipa trzeci rok z rzędu. Umówiliśmy się, że w 2016 też biegniemy.

To jeden z tych biegów, który ma tyle uroku, że warto się wybrać w niedzielę, gonić po płytach betonowych…

Wcześniejsze edycje Żoliborskiego Biegu Mikołajkowego odbywały się na Kępie Potockiej, były zdradliwe schody, kostka brukowa i pętelki. Drugi rok z rzędu miejscem imprezy jest bulwar nad Wisłą. Dziś nie było pętelek – do pachołka i z powrotem. Większość trasy nad Wisłą, śliczne widoki i niestety straszne dla kolan płyty betonowe.

Pamiętam wcześniejsze biegi, zimno, mróz a dziś? 10 stopni „na plusie”. Idealna pogoda do biegania!

O samym biegu: dystans 10K, wpisowe 45 złotych w przedpłacie, pakiet startowy: czapka mikołajkowa, numer z chipem.  „Świadczenia” – trasa oznaczona co kilometr, elektroniczny pomiar czasu, SMS z wynikiem, śliczny medal, zupa na mecie, karetka, wolontariusze ostrzegający o podstępach na trasie – słupkach, depozyt. Dodatkowo dla dzieci: filmy wyświetlane w Centrum Olimpijskim, malowanie buziek, kolorowanki.


Takie piękne medale! fot. D.Szymborska


To wszystko wymierne oznaki wzięcia udziału w biegu, pewno, że można się ścigać, ale sądząc po prędkościach dużo osób zapisuje się po to by miło i sportowo spędzić Mikołajki. A ten bieg ma wyjątkową atmosferę, jest dopingujący renifer, są uśmiechnięci biegacze, jest dobra organizacja. Efekt – nawet bez życiówki kolejne miłe wspomnienie!

Ważnym elementem zawodów są starty dzieci. Jak co roku, udział dzieci jest bezpłatny. Nowością było pierwszeństwo dla dzieci i młodzieży, których rodzice/opiekunowie opłacili wpisowe, potem można było dopisywać kolejne dzieciaki. Każdy uczestnik niezależnie od ukończonego dystansu dostawał medal na mecie, dodatkowo pierwsza trójka była nagradzana – tak jak na „dorosłych” zawodach. Była zdrowa rywalizacja wśród wysportowanych maluchów, radość tych, którzy na starcie stanęli w ciepłych butach, kurtkach i nigdy wcześniej nie biegli w zawodach – MEDAL.

Bardzo lubię zawody, które są dla wszystkich. 150 metrów dla malucha to tyle co dla dorosłego maraton. Z tą różnicą, że nie jedzą i nie piją na trasie, to nerwy, energia i radość na mecie taka sama!


Jedyny minus takich zawodów, to przy stosunkowo krótkim dystansie, spokojnym podejściu pół niedzieli umyka….ale takie miłe wspomnienia pozostają, na ścianie wisi też śliczny medal….

2 komentarze:

  1. Medal jest genialny, przypomina shurikena :D bieg dla Mikołajek, Mikołajów i ... ninja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. medal, atmosfera, zawody...to była bardzo dobra niedziela :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa