26 lutego 2014

Pływam jak welonka czyli basen o nieregularnych kształtach

Tak, tak przywiozłam ze sobą "ósemkę" fot. D.Szymborska
Zacznę od tego, że pływam codziennie. Dziś pierwszy raz od przyjazdu w Dolomity miałam w końcu normalną siłę! Czyli aklimatyzacja, w końcu!

Codziennie o 7.30 jestem już w wodzie. Sama na ciemnym basenie. To zupełnie nie przeszkadza, światła nie potrzebuję a tym bardziej obecności „uroczych maluszków”, które w sposób skuteczny uniemożliwiają pływania. J. mówi, że to symulacja warunków triathlonowych – chlapanie w twarz, chwytanie za nogę czy też wskakiwanie „na barana” gdy płynę. Rano nie ma nikogo.

Basen ma nieregularny kształt – ślicznie, tak jak to w hotelach bywa. Zmierzyłam krokami długość – 16 metrów. Wszystko oble, nieregularnie. Efekt czuje się jak welonka w szklanej kuli. One podobno wariuje jak za długo się je w takim pseudo akwarium trzyma. Ja nie wariuje ale wolę klasyczny prostokąt. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Bo głupio tak narzekać jak ma się basen „do swojej dyspozycji”, nie trzeba nigdzie wychodzić na trening tylko zejść 4 piętra. Inna sprawa, że po treningu wewleczenie się po schodach bywa ciężkie. Owszem jest winda, ale ja przecież planuję wbiec na 37, więc nie ma to tamto trzeba dreptać.

Welonka nie welonka cieszę się, że jutro też popływam….

Basen jest też pod schodami fot. D.Szymborska


2 komentarze:

  1. Tak tylko nieśmiało przypomnę, że akweny naturalne też są dalekie od regularności ;).

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa