24 lutego 2014

Trening na 2000 m n.p.m.

Na drodze fot. D.Szymborska
Dziś z pulsometrem biegałam i jeździłam na rowerze stacjonarnym. Wniosek – co mnie nie zabije to mnie wzmocni!

No to po kolei, najpierw trening na basenie – basen był mój! Pani z recepcji otworzyła i sobie poszła, nie wiedziałam gdzie włączyć światło więc było bardzo nastrojowo….nic to napływałam co miałam napływać. Zmachałam się okrutnie. 

Dziś podbiegi, choć tak naprawdę tutaj codziennie są podbiegi. Ten czterokilometrowy okazał się super męczący.

Wreszcie rowerek, bo ciężko ten stacjonarny na siłowni inaczej nazwać. Miał być trening w tlenie, owszem był tylko coś jakoś mi mało tego tlenu.

Dziś nie spotkałam nikogo jak biegałam więc jest tylko samogrzmotka, słońce dalej cudownie świeci. Niestety dostałam jakiegoś uczulenia i delikatnie mówiąc moja buzia do bladych nie należy.

Wracając do treningu na tej wysokości. Dla mnie jest po prostu dużo bardziej męczący, jednocześnie przyjechałam tutaj głównie trenować więc ciężko o porównanie do „normalnego” tygodnia w Warszawie.

Różnice w treningu 2000m n.pm.m a 115m n.p.m. (Dolomity-Warszawa):

·      Puls spoczynkowy jest wyższy na 2000m,
·      Puls w czasie wykonywania ćwiczeń, treningu jest wyższy w porównaniu do pulsu „na nizinie” w czasie tych samych ćwiczeń na 2000m,
·      Ta sama ilość snu jest mniej regeneracyjna na wysokości 2000m,
·      Nie ma marzeń sennych jest „urwany film” (nie wymaga to spożycia alkoholu),
·      Na wysokości 2000m można nabawić się uczulenia na słońce. Pomimo używania kremów z filtrem, bez zawartości wody), „na nizinach” takich problemów nie mam,
·      Spotęgowane uczucie głodu – ach jak ładnie to nazwałam, że wciąż jestem głodna (2000m),
·      Większa radość z treningów na wysokości 2000m z powodu cudownych widoków!


Lista pewno byłaby inna i krótsza gdybym miała czas na aklimatyzację, niestety go nie mam więc jest jak jest…. czyli i tak cudownie!

Droga - zbieg/podbieg fot. D.Szymborska

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. dzięki, tutaj jest tak ślicznie, że nie trudno o śliczne zdjęcia :)

      Usuń
  2. Uczulenie też możesz mieć od wody w lokalnym basenie - nie wiadomo jak ją oczyszczają. Opcja ze słońcem też jest prawdopodobna. Polecam nafaszerować się wapnem, tak na wszelki wypadek. Mi w Tatrach, na Słowacji nieustannie śniły się kozice :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee uczulenie tylko na twarzy...zobaczymy tak czy siak smaruję i pływam. W kwestii snów to lepsze jakieś niż żadne...

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa