11 lutego 2014

Pływanie w wodach otwartych

To coś więcej niż nie-utopienie-się fot. D.Szymborska
Przed przeczytaniem tej książki  nie bałam się pływania w jeziorze, morzu, po tej lekturze zaczęłam.

Po pierwsze autor zakłada, że czytelnik śmiga w wodzie jak ryba. Ba nawet jak dwie ryby. To nie jest podręcznik dla leszczy to są wskazówki dla rekinów.

Można się dowiedzieć jak rzadko ludzie są zjadani przez wyżej wspomniane rekiny, co innego poparzenia przez meduzy i inne wodne potwory.

Dlaczego panikuje? Bo książka pokazuje z czym naprawdę chcę się zmierzyć. Nie ma głaskania – ubierzesz piankę to przepłyniesz. Jest uświadamianie co to woda - żywioł.

To o czym jest ta książka? O tym, że trzeba mieć szacunek do wody, nie tylko tej chlorowanej, o tym jak ważne są treningi w wodach otwartych. Przypomina to trochę opowieść o różnicach jakie napotka biegacz, który ćwiczy tylko w klimatyzowanej siłowni na bieżni mechanicznej, gdy wybiegnie w las.
Pewno, że do wszystkiego można się przyzwyczaić, nauczyć. Po tym jak książkę przeczytałam zrozumiałam ile jeszcze pracy przede mną.

Uważam, że warto wiedzieć z czym trzeba się zmierzyć, a nie chować głowę w czepek! Będę ćwiczyć, trenować, pewno za rok będę opowiadać znajomym anegdoty związane z pływanie a to w jeziorze a to w morzu, czy rzece. Na razie z wypiekami na twarzy czytałam o tych co pływają godzinami, co robią maratony wodne.

Zdałam sobie sprawę, że jeszcze kilka lat temu z takimi samymi wypiekami czytałam książki o maratonach biegowych. Nie twierdzę, że już wszystko o nich wiem, ale ukończyłam trzy, wiem, że jest ciężko i wiem też ile zależy od nastawienia. 

Nie chcę się zachłysnąć, dosłownie i w przenośni słoną wodą, wolę wodę sodową!


Pływanie w wodach otwartych, Steven Munatones, Wydawnictwo Bukrower, Warszawa 2013

2 komentarze:

  1. W zeszłym roku mój pierwszy start nie był niestety poprzedzony treningiem na otwartej wodzie w piance :( Nie wspominam miło tej części triatlonu :( W ogóle triatlon ma to do siebie, że lepiej nie robić na nim, czegokolwiek po pierwszy raz w ogóle... ;) Na szczęście drugi start był już okej! :) Spokojnie dasz sobie radę! :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamierzam poćwiczyć w piance (jak już ją kupię) i to i na basenie i w jeziorze....ja nie lubię być zaskakiwana nowościami, szczególnie na zawodach! to trochę tak jak z żelami w czasie maratonu....

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa