26 grudnia 2013

Univega Alpina 505 czyli mój retro bike

Univega i ja fot. T.
W sieci „moją Univegę” nazwano retro bike! Vintage to jeszcze bym zrozumiała bo 1995 jest jej rokiem produkcji ale retro?! Nic to, dziś śmigałam po Kabackim właśnie na tym retro bike’u! Było cudownie, plus dziewięć stopni, słońce. Gdyby miesiąc temu ktoś mi powiedział, że 26 grudnia będzie dniem treningu rowerowego, przytaknęłabym grzecznie i zastanowiła się na której siłowni będę spinningować.

Rower, przepraszam mój retro bike jest cudowny! Lekki, piękny i zgrabny. Rzeczywiście teraz takich już się nie kupi, mają amortyzatory, jakieś takie brzydsze ramy… a tutaj zgrabność i harmonia. Kolor też ok, prawie różowy, a dokładnie purpurowo fioletowy. Wprawdzie rower jest męski ale rozmiar ramy jak dla mnie w sam raz! 2 godziny w lesie cieszą ogromnie.

Dziś widziałam kilku rowerzystów w słuchawkach, owszem nie jechali zbyt szybko ale jednak, przecież najprawdopodobniej oni nic nie słyszą – ani auta, ani innego rowerzysty…a mi się wydawało, że bieganie w słuchawkach to jest niebezpieczne…..

I w końcu po dobrym brunchu odmarzłam, bo na rowerze, w czasie dłuższej jazdy zamarzam. Mam rękawiczki, buffa na szyi, bieliznę termiczną, wiatrówkę i getry. Przecież cieplej się nie będę ubierać bo będzie mi za ciepło…..

Tak jak z bieganiem dokładnie wiem jak się ubrać tak z jazdą na rowerze to jeszcze muszę się tego nauczyć. Robiąc kolejne kółko w lesie zastanawiałam się jak/czy rowerzyści się jakoś pozdrawiają. Ja uśmiecham się – nic to, że często mam nałożony na twarz buff – uśmiech to uśmiech! Wygląda na to, że generalnie się uśmiecham a co!


Fajną wiosnę tej zimy mamy! Do zobaczenia w lesie, bo mam w tym tygodniu jeszcze jedne rowerowy trening do zrobienia, na moim retro bike’u!

3 komentarze:

  1. ubranko jak do biegania tylko porządna wiatrówka muuuusi być! No i koniecznie trzeba kręcić korbą fest żeby ciepło było ;) Czasem biorę ubranko na zmianę w plecak jak robię gdzieś dłuższy przystanek, bo jak ostygniesz to jest masakra... Ja dzisiaj mimo słonka na trenażer siadłem w swoim nowym Trisuit ;D mikuś był i wdzianko przyniósł, trzeba było przetestować czy dupsko od siodełka nie piszczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim przypadku to myślę, że kwestia przyzwyczajenie i wyczucia w co się ubrać. Zmarzłam tak jak po długim wybieganiu. Trisuit - brzmi fajnie:) jeszcze nie mam… ale oglądam w sieci:)

      Usuń
    2. czapkę pod kask masz? jak nie to lepiej miej ;) a Trisuita kluberskiego nie będą na Ciebie wciskać?

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa