7 grudnia 2013

Nightrunnerem to ja nie jestem

Mokotów fot. D.Szymborska
Nie lubię biegać po ciemku. Czasem biegam przed świtem po lesie. Nigdy sama. I za tym też nie przepadam bo nie za dużo widzę, za czołówką nie szaleję więc biegam zachowawczo żeby się nie potknąć. 

Dziś nie miałam czasu na bieganie w normalnych, jasnych godzinach. Do tego jakoś do mnie nie dotarło, że po 15 się ściemnia. I wcale nie było fajnie. Miałam dwa dni wolne od biegania – doleczałam kolano. I co? Wychodzę pobiegać a tutaj nie da się normalnie bo sam lód, trzeba boczkiem trawą, a tam kupa psia na kupie. Bleee. Nabiegałam ale jakoś fajnie nie było. 

Kolejna zima, oznacza kolejne ślady. Tym razem na trawo-śniegu. A jutro będzie błoto/śnieg/trawa – mikołajkowe bieganie po Wyścigach Konnych na Służewcu. Cieszę się, ale to dopiero jutro.

Biegowe tropy fot. D.Szymborska

2 komentarze:

  1. Pomyśl sobie, że są tacy - np. ja - którzy przez cały rok są w tygodniu skazani na bieganie po 19-tej. Jedynie w weekendy mogą sobie pozwolić na bieganie przed południem. Co nie zmienia faktu, że każde wybieganie się liczy i każde daje radość :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina
      zatem akceptacja faktu braku czasu w ciągu dnia i radzenie sobie z tym :)
      " Co nie zmienia faktu, że każde wybieganie się liczy i każde daje radość :). "
      dokładnie :)
      pozdrawiam serdecznie Piotr

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa