6 grudnia 2013

HO HO czyli KONKURS MIKOŁAJKOWY

Nagroda w konkursie bidon SIGG The North Face fot. D.Szymborska

Ho, ho biegaczko, biegaczu! Byliście grzeczni? Jeżeli tak to napiszcie w komentarzu tu, lub na FACEBOOKU, przepis na Wasz rozgrzewający napój na zimę. Ho, ho nie może być z alkoholem cała reszta składników dozwolona! A do wygrania DWA super bidony.

Ho, ho, nie wiem czy wiecie, że firma SIGG robi najlepsze bidony na świecie. Serio! Ho, ho takie, które nie śmierdzą nawet jak zostawimy w nich kawę z mlekiem na kilka dni. Ho, ho oczywiście nie róbcie tego, ale jak Wam się zdarzy to się nie martwcie!

Ho, ho podsumowując do niedzieli czekam na Wasze przepisy na rozgrzewające, bezalkoholowe napoje, w poniedziałek ogłoszenie wyników i cudowny bidon SIGG z śliczny napisem The Noth Face – tak jak na obrazku, zostanie wysłany pocztą!


Ho, ho….

22 komentarze:

  1. Potrzebna będzie 1 tabliczka czekolady najlepiej gorzka, aby smak był bardziej intensywny, 100 mililitrów śmietany kremówki (36%) oraz odrobina mleka. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodając dwie- trzy łyżki stołowe mleka. Następnie zalać masę śmietanką i wszystko wymieszać do całkowitego połączenia. Podawać od razu z dodatkiem bitej śmietany. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozgrzewające są dwa: ten szybki w przygotowaniu, codzienny, poranny i ten, którzy potrzebuje chwili gotowania, a sprawdza się najlepiej w okolicznościach wieczorem-pod kocem-z-dobrym-filmem. Oba bardzo aromatyczne. Pierwszy - mieszamy: gorącą wodę, sok z cytryny (troszeczkę), imbir (szczyptę, no może dwie, bo lubię), zimną wodę i miód (syrop z agawy). Napój wywodzi się ponoć z medycyny chińskiej i wg. niej kolejność mieszania składników nie jest dowolna, a zależy od tego, w jakich godzinach sięgamy po napój i na funkcjonowanie których organów wewnętrznych chcemy nim wpłynąć. Więcej u Trufli, jednej z moich kulinarnie najulubieńszych blogerek: http://www.truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/2009/06/napoje-nie-tylko-poranne.html (choć przyznam, że sama porzuciłam teoretyczne tło i po prostu piję co namieszam...). Drugi napój to korzenny czaj: łyżeczka korzeni (kupnych, u mnie klasyczna Yogi Tea) gotowana przez pół godziny na małym ogniu, z dodatkiem mleka (najczęściej roślinnego) i miodu. Choć czaj to niby klasyk, niewiele osób kiedykolwiek go próbowało... Sprawdźcie, warto :) Ponieważ to czaj, a że czaj to korzenie, aromat ma obłędny. I nie bójcie się zrobić z tego "bawarkę". I koniecznie musicie to lekko posłodzić. To jest dopiero to, czego szukacie (to jest magia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. syropu z agawy to nie lubię ale cała reszta brzmi super rozgrzewająco:)

      Usuń
  3. Ja się na konkurs nie rzucam bo Sigga już mam :) I przyznaję rację, to najlepszy bidon na świecie :) Trochę ciężko pije się z niego "z gwinta", zwłaszcza w biegu, bo ma duży otwór, ale poza tym jest perfect :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sigga ma moj narzeczony, zupelnie nieuzywany stoi w szafce :( chyba nie przypadli sobie do gusty.
    A ja uzywam Camelbakow.
    Mnie najlepiej rozgrzewa czerwona herbata z pomarancza i cytryna, bo lubie szybko sie rozgrzac, bez szamanstwa :) a ze cale zycie mi zimno, to musi byc szybko i zawsze na juz :) nooo a gdy mam chec na szamanstwo, to kogel-mogel (jedno zoltko, cukru dwie lyzki) zalewam dlugim espresso :) w wersji pozakonkursowej dodam, ze dolewam jeszcze wtedy 50ml Marsali :) omnomnom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam kilka SIGGów i masę innych bidonów, zasada jest taka, że SIGGów pilnuję a inne "się gubią". Co do rozgrzewacza troszkę alkoholowego to brzmi smacznie…..ale trzeba się trzymać zasad!!!!

      Usuń
    2. no właśnie ja tak mam z Camelbakami,te się nie gubią (i też innych przyznam się nie używam), bo traktuje je chyba jak jakieś swoje ćwiczeniowe przedłużenie :D polecam.
      a i zasad konkursu trzymam się, dodałam jedynie, ze marsala dodawana jest do wersji pozakonkursowej rozgrzewacza. wersja "konkursowa", to kogel-mogel tylko z espresso :) na mnie działa :D

      Usuń
    3. zgłoszenie przyjęte z adnotacją:)

      Usuń
  5. Ja niestety też pozakonkursowo - z racji tego, że jestem zimnolubna rzadko potrzebuję czegoś rozgrzewającego. Przeważnie wystarczy gorący prysznic, gruby peeling i myjka (żeby pobudzić krążenie) i ciepła herbata, więc bez wodotrysków, a słodkie rzeczy (gorąca czekolada itp.) stają mi w gardle ze względu na poziom zasłodzenia. Kiedy na prawdę potrzebuję rozgrzania - tak jak kiedy w sierpniu szliśmy do Murowańca w strugach deszczu - wolę sięgnąć po coś mocniejszego. Najczęściej po grzane wino z plastrem pomarańczy, goździkami i cynamonem.

    A swoją drogą polecam warszawskie Same Fusy, tam mają mnóstwo fikuśnych napitków dla zmarzlaków. Tylko ostrzegam - w zimniejszym okresie są dość oblegane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehhh tak nie marznąć…..ja też chcę!!!

      Usuń
  6. Najprostsza rozgrzewająca mikstura pobiegu: przegotowana, ciepła woda, łyżeczka miodu, pół wyciśniętej cytryny, mały kawałek obranego, świeżego imbiru, opcjonalnie 2 lub 3 goździki lub też gwiazdka anyżkowa :) Smakuję świetnie i dobrze wpływa na przemarznięte gardło pobieganiu, polecam!

    OdpowiedzUsuń
  7. 10 śliwek (najlepiej świeże/ mrożone, 1 szklanka soku jabłkowego, 2 szklanki wody, 1 plasterek pomarańczy, 2 łyżeczki cukru, szczypta cynamonu i kardamonu, kilka goździków, łyżeczka świeżego imbiru startego
    Wersja „full” (jeśli mam czas) - zasypuję cukrem śliwki i odstawiam na 2-3 godziny, żeby puściły sok, (tu się zaczyna wersja „szybka”, jeśli nie mam czasu), zalewam śliwki wodą, sokiem jabłkowym, wrzucamy przyprawy i pomarańczę. Gotuję na wolnym ogniu, aż śliwki się całkiem rozgotują i zmienią w papkę. Przelewam przez sitko gotowy gorący napój, na deser rozgotowane śliwki i pomarańcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mrożone to do kupienia o tej porze roku:) przepis na kompot brzmi super!

      Usuń
  8. A ja uwielbiam herbatę po libańsku: do herbaty dodaję wodę pomarańczową. Ilmazahar - tak ta herbata brzmi po arabsku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trójwarstwowa, piernikowa kawa

    Składniki:
    łyżeczka kawy rozpuszczalnej
    pół łyżeczki przyprawy do piernika
    pół łyżeczki miodu
    pół szklanki mleka
    W dowolnym naczyniu z dzióbkiem zaparzamy kawkę wymieszaną z przyprawą do piernika i miodem. Do wysokiej szklanki wlewamy wcześniej spienione mleko (jeśli nie mamy spieniacza "potrząsamy" mlekiem w słoiku, a następnie wstawiamy na 30 sek. do mikrofali). Gdy wlejemy już mleko powoli po ściance szklanki wlewamy kawę. Piernikowa kawka powinna się rozwarstwić. Smacznego!
    Pozdrawiam, Maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SZAŁ! a można z kawą z ekspresu?

      Usuń
    2. Też na pewno by się nadała ;)

      Usuń
  10. Ja też zimnolubna raczej, ale mam ulubione picie, które przy okazji rozgrzewa. W wersji podstawowej już podobny przepis był: wyszorowaną cytrynę kroję w ćwiartki i potem na pół jeszcze - w takie duże kostki - wrzucam do słoika - dodaję kilka plasterków imbiru, do tego ze 4-5 łyżek miodu zakręcam słoik i trzącham chwilę - i do lodówki na minimum dobę - potem dolewam do herbaty albo do wody. W wersji bardziej wypasionej (z racji dostępności głownego składnika i wkładu pracy) jest to samo tylko zamiast cytryny pigwa (lub pigwowiec) trzeba je wypestkować i pokroić a dalej już tak samo.
    PS. piernikowa kawa zapowiada się rewelacyjnie

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa