14 grudnia 2013

Zimowe Biegi Górskie – Falenica runda 1


Falenica i pyffko na mecie fot. T.
Kotłowisko w piwnicy podstawówki w Falenicy. Pobojowisko rozjeżdżonej ziemi przed. Każdy musi zaparkować jak najbliżej. Duszno by nie powiedzieć śmierdząco. Jak co roku. Tylko tłoczniej. 

Są zmiany, można było zapisać się przez Internet i to w dwóch opcjach: na dzisiejszy bieg i na cały cykl. Ci którzy zdecydowali się na całość odbierali numery „na zawsze”, ci jednorazowi takie do zwrotu. Wybrałam opcję jeden bo oznacza to, że nie będę musiała stać w kolejce następnym razem! Yahh!

Start trochę opóźniony, z zamieszaniem, bo najpierw niebiescy potem zieloni, następnie różowi jednorazowi, wreszcie ja żółta razem z brązowymi. Żółta bo na dwa kółka. Tak mam wpisane w planie treningowym. 33.50 to OK jak na kolejny bieg dla zmęczonych nóg. To są właśnie minusy przygotowań do triathlonu – biegi są startami B, albo C czyli tak naprawdę mocniejszymi treningami.
Wystartowałam o 11.09 więc nie było tak źle. Biegło mi się miło. Jednak jest kilka ważnych moim zdaniem rzeczy do zmienienia.

To jest bieg górski mimo, że w Falenicy, biegamy po wąskiej ścieżce, dlatego moim zdaniem BIEGANIE W SŁUCHAWKACH POWINNO BYĆ ZABRONIONE! Dziś dużo dublowałam i wołałam „lewa” nie było problemu z tymi co biegli bez słuchawek. Inni zwyczajnie nie słyszeli. Koszmar! Niebezpieczne dla mnie i dla samych słuchawkowców. Jest wąsko, jest „górsko” nie może tak być!

Kolejna uwaga dotyczy kibiców. Bardzo ich lubię, ale dziś usłyszałam od T. że był wręcz przeganiany bo zasłania….pewno, że zasłania jak stoi i dopinguje biegaczy.


Żeby nie było, że się tylko czepiam to miałam też ogromną przyjemność rozmawiać z Aldoną, która czyta mojego bloga. Nagadałyśmy się w szkolnym korytarzu a potem na trasie krzyknęła „dalej Dota” –  to było takie super. Dodające energii i urocze! Dzięki! Nie odpowiedziałam ale przyśpieszyłam ale o to chyba chodziło…..

W szkole fot. D.Szymborska

Przed startem fot. D.Szymborska

Nowości fot. D.Szymborska

32 komentarze:

  1. Ta Aldona to ja to ja, jak miło normalnie mi, że o mnie wspomniałaś. Miło było Cię poznać. Myślałam, że nie słyszałaś ale jednak. Tak jak się domyślałam, dopędziłaś mnie na początku drugiego kółka i zobaczyłam tylko piach na Twoich podeszwach :-). Pędziłaś nieziemsko. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dzięki raz jeszcze! do zobaczenia i pogadania:)

      Usuń
  2. Kurcze, przez 5 lat nie udało mi się wybrać na ten bieg... :/ zawsze ciężko było mi sobie wyobrazić ten górski bieg w Warszawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja bardzo lubię Falenicę, i jest gdzie podbiegać…. co nie zmienia faktu, że zimowe biegi górskie w Warszawie to brzmi śmiesznie…bo Falenica to przecież warszawska dzielnica:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kibice byli tylko przeganiani na samej mecie. Dokładnie to chodziło o to, że meta była po prawej stronie i tam był szyld z napisem "META", który oni zasłaniali. Jeżeli już ktoś stał po tej stronie to proszono by odsunął się od ścieżki o około 2m. Po lewej stronie trasy można było stać dowolnie. Problem był na tyle duży, że wielu biegaczy po ukończeniu pomagało organizatorom, krzycząc do zawodników, że meta jest na prawo, bo ludzie nie widzieli napisu. Chodziło tylko o to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez przesady, trudno nie zauważyć gdzie meta, a kibiców trzeba szanować!!!

      Usuń
    2. Wcale nie przesadzam. Stałem przy mecie od godziny 11:20 do samego końca i uwierz mi, że kilkadziesiąt osób nie wiedziało gdzie jest meta.

      Usuń
    3. to może organizatorzy powinni lepiej oznaczyć metę!!! bo zdania nie zmienię, kibiców trzeba szanować:)

      Usuń
    4. Też skręciłam od razu za napisem, zamiast wbiec w ten "rękawek" z tyczek - kibice krzyknęli że to troszkę dalej :). Biegłam pierwszy raz i również uważam, że trzeba by było jakoś lepiej oznaczyć to miejsce. Zwłaszcza, że jak się zbiega całym rozpędem to raczej ostatnią rzeczą jest rozglądanie się gdzie tu pobiec żeby była meta.

      Usuń
    5. To chyba, było rzeczywiście mega źle oznaczone bo ja biegam kolejny sezon i zawsze meta jest w tym samym miejscu:) więc rozglądania i poszukiwań nie było w moim przypadku:)

      Usuń
  5. bieganie w słuchawkach, zgodnie z przepisami PZLA, jest zabronione - tak gwoli ścisłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie to był autentyczny problem…dlatego o tym pisałam….

      Usuń
    2. na szczęście to bieg dla amatorów, i można biegać ze słuchawkami:)

      Usuń
    3. na szczęście dla kogo? dla mnie to duży problem jak inni biegacze/biegaczki nie słyszą co do nich wołam!!!

      Usuń
    4. czyli co, osobom głuchym zabronisz biegać?

      Usuń
    5. i nie rozumiem, dlaczego ktoś ma ci ustępować z drogi. skoro krzyczałaś "lewa", to znaczy, że było obok wolne miejsce, i mogłaś wyprzedzać. jeśli miejsca nie było, to czy oczekujesz, żeby ktoś wskoczył w krzaki, bo TY BIEGNIESZ? ja też wyprzedzałam wiele osób i nie przyszło mi do głowy, że mają mi zejść z drogi! po prostu wymagało to ode mnie trochę większego wysiłku, ale takie to już uroki biegów w falenicy...

      Usuń
    6. Tak jak pisałam, uważam, że osoby słuchające na tyle głośno muzyki, że nie słyszą zarówno otoczenia są niebezpieczne.

      Cieszę, że wyprzedzałaś wiele osób.

      Zasady biegów przełajowych są takie, że szybsze osoby się przepuszcza, ustępując im miejsca z lewej lub prawej strony. Ja do tego się stosuję, i mam nadzieję, że współbiegacze i współbiegaczki również też tak będą robić.

      Usuń
    7. Przyznam, że biegłam w słuchawkach, jednak grało w nich na tyle cicho żebym mogła słyszeć przede wszystkim własny oddech i to co na około się dzieje. Zatem z bieganiem w słuchawkach jest jak ze wszystkim - trzeba robić z wyobraźnią. Dla mnie problemem i nie tylko dla mnie, bo takie obserwacje poczyniłam, byli za to uczestnicy, którzy "zabiegiwali" drogę innym. Czy to problem obejrzeć się na szybko przez ramię, czy ktoś z wierzchołka nie zbiega żeby mu trajektorii nie przecinać?

      Co do krzyczących biegaczy - ze dwa razy zostałam przepchnięta bez sygnału dźwiękowego, a biegacz mnie przestawiający też miał słuchawki w uszach. Za drugim razem dziewczyna krzyczała coś niezrozumiałego w stylu "odsuń się", potem dostałam z łokcia okraszonego soczystą k*rwą.

      Życie to jednak dżungla sobie wtedy pomyślałam i pobiegałam dalej - kto by się pierdołami przejmował :D.

      Usuń
    8. To jest bieg przełajowy, ma swoje uroki i wady ale odpychanie nie zalicza się ani do jednych ani do drugich. Powinno być dyskwalifikowane. Jeżeli słyszysz, prośbę a bardziej krzyk: lewa, prawa, albo jak ktoś ma jeszcze siłę to lewa moja to ustępujesz i tyle.

      To bieg dla osób o różnym stopniu wytrenowania, każdy ma swoje prawa! Jak zapamiętałaś kto Cię pchnął to napisz na stronie organizatorów, ja doszłam do tego kto rok temu wepchnął mnie na drzewo…

      Usuń
    9. To bieg przełajowy, trasa bez atestu PZLA. Można sobie używać słuchawek do woli. Raczej nie ścigamy się tu o złote gacie, każdy walczy ze sobą i z wydmą, jeżeli robi to z muzą w uszach, wolna wola. Osobiście wolę muzę niż dyszenie, charczenie i inne dziwne odgłosy wydobywające się najczęściej z męskich piersi. Jeżeli wyprzedzasz, nie możesz oczekiwać, że po okrzyku "lewa" wszyscy będą Ci ustępować. Ja bym tego nie zrobiła, jeżeli jesteś szybsza i masz więcej sił, śmigaj po krzakach - gazelo! Może powinnaś pobiec w szybszej serii na początku stawki, może wybrałaś złe miejsce w wyścigu.

      Usuń
    10. Ze smutkiem przeczytałam Twój komentarz.

      Najpierw piszesz, że ścigasz się sama ze sobą, z wydmą, że to takie zawody, a potem, że nikomu nie ustąpisz miejsca. To zwyczajnie smutne. Na szczęście większość osób na trasie myślało inaczej.

      Usuń
    11. Dota, nie przejmuj się, szkoda nerwów.
      Wielu Polaków zaczęło biegać, ale tylko niektórzy pamiętają o kulturze podczas biegania. Przykre.

      Usuń
    12. Tu nie chodzi o nerwy, to bardziej smutne było.

      Usuń
    13. To że jest to bieg dla amatorów nie znaczy że nie powinno się przestrzegać zasad. W końcu przepisy PZLA też po coś zakazują stosowania słuchawek podczas wyścigu (można tylko na stadionie rozgrzewkowym). Więc konkludując - każdy kto ma trochę oleju w głowie powinien biegać na Falenicy (szczególnie na tej trasie!) bez słuchawek.Niestety osłów nigdzie nie zabraknie i to też dla niektórych może być powód do dyskusji.
      Jeśli chodzi o ustępowanie wyprzedzającym, to mnie ten problem dotyczy od strony wyprzedzającego. I szczerze mówią daję sobie z tym radę dobrze i w sumie nawet nie przeszkadza mi że ludzie nie schodzą, czasem najwyżej się do kogoś przytulę :) Poza tym na szczęście zdecydowana większość biegaczy grzeszy kulturą i ustępują jak słyszą nadbiegającego mnie czy innego zawodnika

      Usuń
  6. a z tymi słuchawkami.. ja zawsze mam dźwięk ustawiony tak, by słyszeć co się dzieje wokół, nie wyobrażam sobie innej opcji : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli byś usłyszała LEWA inni nie słyszeli….

      Usuń
  7. A mnie się podobało wszystko - łącznie z kiepsko oznaczoną metą, z bryzgającym w twarz piachem, z przepychaniem się łokciami, z zamieszaniem na starcie. Pulsometr pokazał mi na koniec 103% mocy i z tego się cieszę, a to dopiero początek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratki! i mam nadzieję do zobaczenia na kolejny starcie:) i mecie - jak już wiesz gdzie jest ukryta:))

      Usuń
  8. a ja biegałem w słuchawkach , i wyprzedziłem juz na 2 pętli myśle że ponad 100 osób, i nic nie krzyczałem i mówiłe, po prostu znajdowałem luki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo się cieszę, ale nie usłyszałbyś gdyby ktoś wołał do Ciebie bo chciałby Ciebie wyprzedzić…chyba, że biegasz w słuchawkach z cicho grającą muzyką:)

      Usuń
    2. biegam z napierd.....głośno, tak aby zagłuszyć moje sapanie i nie słyszeć upodlenia, ci co mnie wyprzedzają nie są już w swtanie słowa wypowiedzieć uwierzcie ;)

      Usuń
  9. A jeszcze chciałam dopisać, że już wiem, że takie biegi bardziej mi się podobają niż te miejskie "po płaskim"; są bardziej barbarzyńskie, wyczerpujące i dające kopa adrenalinowego. Btw - chyba do tej pory mnie trzyma!

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa