17 sierpnia 2013

Aqua areobic - trauma nie wraca

Aqua areobic fot. J.
Wakacje. No dobra nazwa względna. Co rano biegam, potem mam jeszcze gimnastykę ale reszta jest wakacjami. Szczęście. Cudowne widoki. 

Dziś poszłam dodatkowo na aqua aerobic. I cóż nie było tak źle jak ostatnio. Ostatnio mam na myśli jakieś 10 lat temu. Mieszkałam wtedy na północy Hiszpanii. Program zajęć na miejskim basenie (darmowych dla mieszkańców) obejmował również aqua aerobic. Oczywiście się zapisałam. Po pierwszych zajęciach prowadząca zapytała się czy muszę chodzić, bo koordynacja ruchowa nie ta….. Miło nie? Nie ma jak szczerość do bólu. Delikatnie mówiąc zraziłam się do machania nogami i rękami w basenie innymi niż pływanie. Ale przecież nie można rezygnować. 

Dziś nie było tak źle. Tym razem  prowadząca przy wszystkich zapytała się po co przyszłam na aqua aerobic jak mam takie mięśnie. Odpowiedziałam, że mam ochotę poćwiczyć. A ona po co to prowadzi? Uff. Zrobiłam się wygadana! Nie będzie mi hiszpańska instruktorka psuła humoru! 

Inna sprawa, że na końcu w wodzie skakałam ja i instruktorka! Ha! Wracając do ćwiczeń, były fajne, podobało mi się! Mam jakieś takie poczucie, że instruktorki mnie nie lubią…. ale może mi się tylko zdaje…nic to dodatkowy trening dziś sobie zrobiłam….

3 komentarze:

  1. Może nie chciało jej się pracować? Dobrze, że wygadana jesteś :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja z koordynacją też mam problemy:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwne zwyczje mają w tej Hiszpani ;)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa