5 sierpnia 2013

Cudowny trening czyli o radości z biegania (w Berlinie)


 
Berlin o wschodzie słońca fot. D.Szymborska
Dziś było ciężko. Wróciłam bardzo zmęczona ale szczęśliwa. Z dwóch powodów. Po pierwsze zrobiłam zaplanowany trening. Po drugie biegałam w cudownym miejscu. Uwielbiam Berlin. Dziś przeszły mnie ciarki gdy przebiegałam koło pomnika Wiktorii. Będę tutaj biec ostatniego września, biegłam tutaj prawie rok temu. Tak wiedzie trasa Berlińskiego Maratonu. 

Zrobiłam wyjątek treningowy i zatrzymałam się w dwóch miejscach – przy pomniku i widząc wschodzące słońce na Bramą Brandenburską. Park w centrum Berlina to miejsce pełne niespodzianek. O królikach, które po nim hasają to już pisałam a dziś widziałam lisa. Pięknego, rudego z cudowną kitą zakończoną białym futrem. Tak jak w futrach nie chodzę tak pomyślałam, że rozumiem dlaczego traperzy, myśliwi chcieli zabijać lisy dla ich futer – kita była naprawdę piękna. Lis robił wrażenie dobrze odżywionego, a żadnego królika tym razem nie widziałam. 

Spotykałam za to dużo biegaczy, którzy biegali szybko, stylowo….

Berlin fot. D.Szymborska
Bym zapomniała. Dziś „świeciłam” swoimi nowymi butami, o których napiszę więcej jak je rozbiegam.

Nowe buty fot. D.Szymborska


1 komentarz:

  1. Bo ten lis był dobrze odżywiony tymi królikami :c).

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa