27 sierpnia 2013

Reebok One Cushion – moja opinia

Reebok One Cuschion fot. D.Szymborska


Zacznę od tego, że buty dalej świecą. Serio. Ma to swoje dobre i złe strony. Dobra to bezpieczeństwo – widać moje nogi na trasie. Dobre też jest to, że jak ładnie biegnę to wszyscy na mnie patrzą. Złą stroną jest to, że jak już bym sobie dała spokój się trochę powlokła to nie mogę – bo wszyscy patrzą.

A teraz o samej budowie butów – są kapciowate w kwestii przylegania do stopy. Takie trochę drugie skarpetki. Dla mnie to zaleta, noga „nie lata” na boki w bucie. Producent reklamuje specjalną technologię budowy buta – bez szwów. Rzeczywiście. Poznałam to po tym, że nigdzie mnie nie obtarły. To była miła niespodzianka, bo moich ukochanych nowych Mizuno jeszcze nie udało mi się dotrzeć. Tutaj o docieraniu nie trzeba było myśleć.

To co mi się w tych butach bardzo podoba, to, to, że są naprawdę wąskie. Mam długą stopę i często producenci zakładają, że będzie ona też szeroka.

But składa się z trzech stref. Dla mnie oznacza to, że noga fajnie się przetacza w czasie biegu. But niczego nie wymusza. To tylko ode mnie zależy jak będę biegła – ze pięty, śródstopia – mój biznes moje nogi.

One Cushion są bardzo lekkie, zupełnie ich się nie czuje na nodze. Wreszcie co dla mnie najważniejsze to są fajne szybkie buty! W przedpokoju stoją w „dziale” – startówki. Biegałam w nich na jednych zawodach i byłam bardzo zadowolona. Jednocześnie z racji lekkości, skarpetkowatości nie wybrałabym się w nich na bieg dłuższy niż 10K – jeżeli chodzi o zawody. Jak dla mnie mają po prostu zbyt małą amortyzację. Coś za coś – szybkość nie idzie w parze z amortyzacją.

A teraz jedna wada – te buty ślizgają się po mokrej powierzchni. Niestety. Nie ma szans żeby szybko wejść w zakręt gdy pada ale właśnie skończył się deszcz. One Cushion nie trzyma się drogi. Zauważyłam to w czasie Parkrun’uw Gdyni. Było ślisko a w Reebokach było mega ślisko. I jeszcze długość sznurówek – ślicznych, świecących. Nie mam pojęcia jak miałabym je zawiązać żeby nie były za długie….

Podsumowując – świetne, świecące, startówki! Nie trzeba ich docierać, można od razu śmigać! 

3 komentarze:

  1. " Złą stroną jest to, że jak już bym sobie dała spokój się trochę powlokła to nie mogę – bo wszyscy patrzą. " wbrew pozrom to może być strona DOBRA, bo działa jako dodatkowa motywacja :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa