3 sierpnia 2013

Niskokaloryczny śniadaniowy deser

Śniadaniowy deser fot. D.Szymborska

Zaspałam. Dziś w planie 20K. Tego nie można zmienić. Więc będę się pocić, sapać bo upał się zapowiada mega duży. Dlatego idę z plecakiem a w nim: domowy izotonik (woda, limonka, miód i odrobina soli), banany a na czarną godzinę czekolada. Taki old school bo nie zdążyłam kupić sobie żelu. Z drugiej strony to tylko 20K, ale wiem jak wykańczają mnie upały dlatego wolę mieć dużo atrakcji w plecaku i co pięć kilometrów z czegoś się cieszyć. Plan był inny – nie idę na bieg organizowany przez Fundację Maratonu Warszawskiego, bo nie chcę biegać w upale. Dlatego umówiłam się na bieganie rano. Nie wyszło całkiem rano. A śniadanie muszę zjeść bo inaczej jestem marudna i niezadowolona. Na stanie przy kuchence nie miałam siły i ochoty bo już bardzo gorąco. Dlatego jogurt bałkański (ten co ma mniej tłuszczu), dużo borówek amerykańskich i 2 łyżki dżemu. Power deser już zjedzony. A czas na post miałam, bo przecież nie wyjdę zaraz po jedzeniu na bieganie….wyjdę wtedy gdy będzie już największy upał…

Śniadaniowy deser fot. D.Szymborska


5 komentarzy:

  1. Borówki amerykańskie pychota - jagody się do nich nie umywają :)
    Pozdrawiam
    Albert

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz ja chyba wolę jagody, mimo, że brudzą, farbują to jednak mają więcej smaku. Borówki były w lodówce....dobre i to!

      Usuń
  2. Ja dzisiaj nie biegam, bo najpierw pracuje, a potem idę szaleć na weselu, ale śniadanie miałam podobne, jednak jogurt zamieniłam na twarożek, też polecam :) Wczoraj biegałam w środku dnia, bo wieczorem nie było czasu, no i jest o wiele, wiele gorzej niz w nocy. Trzymam kciuki! 20 km w tej chwili jest w mojej sferze marzeń, ale mam nadzieje, że do października sie uda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć :)
    chciałabym Cię zaprosić do udziału w dietetycznym konkursie z okazji urodzin mojego bloga :) http://redandpale.blox.pl/2013/07/Konkurs-6-te-urodziny-bloga.html
    pozdrawiam :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  4. Też dziś nie biegałam, jednak nie z racji upału, a z racji ilości prania jaką trzeba było przerobić i późniejszych ostatnich, przedwyjazdowych ekwipunkowych zakupów.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa