14 stycznia 2015

On The Run – czyli bieganie po ciemku w Łazienkach - relacja i FOTO

Od lewej Asia, ja, Paulina i Agnieszka fot. nieznana, miła biegaczka


Jeżeli ktoś, kiedyś ot tak sobie ma taki pomysł – dobrze biegam, mam kondycję, uwielbiam góry to wystartuję w biegu ultra to…..niech pobiegnie na początek po ciemku w Łazienkach. Serio! Biegi ultra startują często przed świtem, bardzo sensowne rozwiązanie – dzięki czemu można dobiec przed nocą na metę.

Wczoraj w Łazienkach odbył się pierwszy bieg z zapowiadanej serii biegów On The Run. Sponsor zna się na prądzie! PGE. W pakiecie była czołówka (TUTAJ) z działającymi bateriami. Jak się okazało to był nie tylko fajny gadżet ale potrzebna rzecz.

Start biegu o 20.30 – ciemno. To znaczy na starcie jasno, sympatycznie. Zmówiłyśmy się z dziewczynami, które wcześniej startowały w barwach KGB (nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że turkusowy można uznać za „nasz kolor”). Wspólna fotka. Podzieliłyśmy się na grupy – plotkujące w szybszym i wolniejszym tempie.


Takie panie świecą w Łazienkach fot. D.Szymborska

Chińskie lampiony fot. D.Szymborska


Punktualny start (to lubię), trochę tłoku i biegniemy. Najpierw całkiem jasno bo w Łazienkach teraz świecą różne instalacje. Dobrze się biegnie. Potem ciemniej – jest trudniej. Potem zupełnie ciemno – czołówki się przydają. Dalej fajnie. A potem – przerwy w widzeniu – fotografowie robili zdjęcia z fleszem! Czułam się jak postać z filmu Man in Black – gdzie agenci pstrykają w oczy specjalnym neutralizatorem. Przez chwilę po takim fleszu nie wiedziałam gdzie jestem a na pewno nie widziałam co mam pod nogami.

Biegniemy sobie z Agą i gadamy, plotki, przepisy, opowieści z „życia”. Fajnie tak! Na mecie medal. W domu zauważyłam, że świecący. Była też gorąca czekolada, izotoniki i przemiła obsługa, która – UWAGA – zakładała na biegaczy folie termiczne. Nie wręczała do ręki tylko zakładała na plecy.

Wracając do biegu ultra – start przed świtem czyli ciemno jak w łazienkach przed 21. Dla mnie takie bieganie jest bardzo męczące. Nie chodzi o przebieranie nogami tylko o to, że nie czuje się pewnie jak nie widzę trasy. Ba czuje się bardzo niepewnie! Dlatego jestem pełna szacunku dla tych co gnali na początku – dobry czas i po ciemku – super!

Selfie z reflektorem 

Na trasie fot. T.

Na trasie cd fot. T.

Na trasie fot. T.



Za miesiąc ma być kolejna edycja, czy pobiegnę nie wiem, zobaczymy. Ten bieg był dobrze zorganizowany, atmosfera świetna, ludzie przemili, trasa ciemna, z kostką brukową (przy której stali i ostrzegali, że ślisko wolontariusze). Pierwsza edycja tak udana, dobrze wróży cyklowi biegów – tak trzymać Szanowni Organizatorzy!!!

Medal - zwyczajnie i przy zgaszonym świetle fot. D.Szymborska


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa