4 stycznia 2015

Pożyczysz mi swój trening? Nie!

Cóż uwielbiam róż.... na nodze Compressport, na paznokciach cukierkowy róż, frotka też różowa,  buty z "elementami" różu,
tylko żel z pomarańczowym "wykończeniem" mi nie pasował (na czarną godzinę na bieżni - jakby mi prąd odcięło
 to bym wciągnęła i pognała dalej) fot. D.Szymborska


Kilka miesięcy temu czytałam na jakiejś brytyjskiej stronie poświęconej bieganiu o osobach, które kupują treningi na Endomondo po to by potem przyczepiać je jako swoje w serwisach społecznościowych. Cóż wydawało mi się, że to wymyślona historia. Po co oszukiwać siebie, innych, chwalić się tym czego się nie zrobiło?

Kiedyś przeprowadzałam wywiad i mój bohater wymyślił niestworzone czasy, które wybiegała w zawodach – to było łatwe sprawdziłam w Internecie, musiał się zmierzyć z dużo wolniejszą niż mówił prawdą. Wystarczyła chwila poszperania w sieci.

A z treningami to już bardziej skomplikowana sprawa – bo nie ma oficjalnych danych, a jak czytałam wcześniej Endomondo pokazuje rzeczywisty trening tyle, że nie tej osoby do której należy konto.

Cyrk! Wciąż tego nie rozumiem. Wiadomo, że chciałabym się pochwalić, że zrobiłam kilometrówki w 2.45 ale jak ich nie robię w takim czasie to „nie ma wpisu”, nie ma tematu.

Ten przydługi wpis dlatego, że uważam, że są osoby, które kupują przebiegnięcie albo ogólniej wykonanie treningu. A uważam tak po tym jak ja z dumą robiłam zdjęcie ile kalorii spaliłam w czasie dwóch godzin biegania – 805. To jedna z dziewczyn na siłowni zapytała się czy też może zrobić fotkę. Nie zgodziłam się, bo….to był mój a nie jej trening.




Nie wymyślam - zdjęcia robię fot. D.Szymborska

Dwugodzinne truchtanie na bieżni oprócz spalonych 805 kcal to też ciekawe obserwacje. Nie tylko oglądnęłam skoki w Austrii na żywo, ale jeszcze popatrzyłam sobie na innych ćwiczących. Przypominało to trochę scenę gdzie bohater filmu wykonuje metodycznie i przez długi czas jakąś czynność a reszta otoczenia się zmienia – ja wciąż na bieżni a rotacja na innych sprzętach – bieżniach, orbitrekach, rowerkach jak w przyśpieszonym filmie.

Widziałam dwie osoby, które ćwiczyły w piękny sposób. Jedną z nich był chłopak (nie napiszę facet, choć ten „chłopak” to już dawno po trzydziestce był) który ubrany z zwykły dres imponująco ćwiczył na drążkach, podciągał się…ale potem przeszedł do desek – panków i to było już dość nudne – super technicznie ale przez dwie, trzy minuty nic się nie zmieniało. Była też dziewczyna, która zgodnie z planem z głowy wykonywała pięknie i wręcz instruktorsko ćwiczenia crossfitowe. Wreszcie pooglądałam sobie trenerów i trenerki personalne, które pracowały z często, bardzo trudnymi klientami, którzy kombinowali jak zrobić mniej powtórzeń, zmniejszyć obciążenie itp.


Zgodnie z planem treningowym teraz raz w tygodniu będę robić takie długie wybiegania. Pewno, że milej po lesie biegać ale jak ciemno to zostaje siłownia i „takie rozrywki”!

Ubrałam Camelbaka we frotkę :) fot. D.Szymborska

12 komentarzy:

  1. Tia, też czytałam o tym kupowaniu treningów na Endo, żeby później pochwalić się wśród korpo-szczurów jaki to mega-dystans się przebiegło - szpan musi być. Tylko będzie przypał jak rozmówca umówi się z takim delikwentem na wspólny trening. Wtedy wyjdzie, jaka z niego dupa ;-)
    Ale to tak jak z podrasowanymi zdjęciami wstawianymi do netu - na fotce lala, a w rzeczywistości - potwór ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ee pewno ten drugi go na trening nie zaprosi bo też kupił.... do dzisiaj myślałam, że to wymyślane historie..... ale teraz....choć wciąż tego nie rozumiem...ale to może dlatego, że nie dzielę się danymi z mojego Endomondo....

      Usuń
  2. Haha... w życiu bym nie wpadła na pomysł, że można "podkradać" czyjeś treningi -.-' Niestety tak to jest jak chce się uprawiać sport, bo modny, a nie dla siebie samego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smutne raczej.... choć z drugiej strony tamta dziewczyna była na siłowni więc nie jest tak źle.... :)

      Usuń
  3. Dla mnie to szok, że ludzie są tacy... nawet nie wiem jak to określić, ale dla mnie to totalna głupota. A dziewczyna z opisanej sytuacji bezczelna, że w ogóle śmiała pytać... żenada

    Dodaję do obserwowanych i pozdrawiam,
    www.kararinaa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kararinaa dzięki za komentarz ale proszę nie zostawiaj linków do bloga - ja tego nie robię i oto samo proszę moich czytelników i czytelniczki OK? :)

      Usuń
  4. To jakieś nieporozumienie :D Śmialiśmy się z moim Michałem w głos, że w ogóle dziewczyna Cię zapytała o zdjęcie, a jak doczytaliśmy o kupnie treningów, to nas totalnie rozłożyło.
    To jest tak głupie, że aż nierealne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się wydawało, że jak czytam o kupowaniu treningów to ktoś sobie siedzi przed komputerem i wymyśla ale.....nie trzeba wymyślać.....czasem rzeczywistość jest ciekawsza!

      Usuń
  5. Czytam zapowiedz postu na facebooku i myślę sobie, ze żartujesz :) czytam post i zastanawiam się, po co ludzie to robią? Przeciez to fałszowanie rzeczywistości i oszukiwanie przede wszystkim samego siebie. Przykre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przykre to prawda, ale dla mnie jeszcze bardziej dziwne. Przecież widać, czy ktoś trenuje czy nie, potem przychodzi czas zawodów i stoper nie kłamie.....taki lans to chwilowy jest...

      Usuń
  6. Aż przetarłam oczy jak to czytałam. Komuś naprawdę chce się tak ściemniać? Po co..?

    OdpowiedzUsuń
  7. hmm... dziwna sprawa i dla mnie też kompletnie niezrozumiała. Dobrze, że nie spytała, czy nie wybiegasz za nią jej treningu ;)

    PS. Bardzo mi się podobał Twój artykuł w ostatnim Runner's World o trudnych mediacjach :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa