1 stycznia 2015

Mamaison Hotel Le Regina – kolacja sylwestrowa

Comber z sarny fot. D.Szymborska


Jak Adam Chrząstowski przestał szefować Ancorze to posypał się nam plan na Sylwester. Ostatnie dwa lata były w Krakowie…..Na szczęście wpadłam na pomysł, żeby pojechać do… Le Reginy gdzie gotuje Paweł Oszczyk. Bo czemu nie pojechać do hotelu w mieście w którym się mieszka?

Wczoraj było jak przed wakacjami, pakowanie, walizka, kosmetyczka i do taksówki. Nie ma wracania do domu, że czegoś się zapomniało…jak wyjeżdżam na wakacje to mam to co zapakowałam i tyle!

Recepcja, pan nie mruga nawet widząc meldunek w dowodzie – warszawski. Pokój – piękny i cichy (nie cierpię miłośników petard wszelakich, którzy strzelają przez pół nocy albo nad ranem wracając z imprezy).

Jak hotel, jak wakacje to zaczynamy od basenu i sauny! Yeach! Potem lobby, bo na tym polega dla mnie wakacjowanie. Człowiek siedzi w hotelowym lobby, czyta prasę i pije wino…. Tym razem darmowe Wi-Fi nie było dla mnie zbytnią atrakcją.

Potem cudnienie się i 20.30 start kolacji. Znajomy szef sali, nie trzeba się przedstawiać – prowadzi do przygotowanego stolika. Restauracja w całości „sprzedana” na ten wieczór. Pan gra na fortepianie a w kieliszku szampan. Może być tylko lepiej…


Quasi mojito przegrzebkowe – dobry wstępniak a miętowe, marynowane ogórki w połączeniu z przegrzebkami – rewelacja.

Sałatka z homara i dzikiego łososia szkockiego z ogórkiem, śmietaną i rukwią wodną – super zupa z łódeczką z pasty homarowej.

Tatar z tuńczyka z pomidorami i atramentem z kałamarnic – druga zupa tego wieczoru, a czarna sól i grzaneczki dopełniały świetnie dania.

Pastrami z gołębia z gęsią wątróbką i korzeniem pietruszki – gęsią wątróbkę od razu oddałam bo ja nie z tych co ją przełkną. Gołąb a nie gołąbek przepyszny!

Sorbet z grejpfruta z bazylią – nazwa myląca bo sorbet był z bazylii z dodatkiem grejpfruta.

Pieczony filet z turbota z winogronami i orzechami włoskimi, risotto z kalafiorem i truflą -  to danie jadłam wcześniej u Pawła na raty to połączenie wyborne. Paweł na warsztatach dla blogerów uczył nas filetowania turbota – stąd wiem jak mało mięsa ma ta ryba, na talerzu były dwa cudownie upieczone kawałki, dodatki super…

Pieczony comber z sarny, gryka z kozim serem, esencja z gruszki i jałowca – tutaj byłam pełna obaw bo za sarniną nie przepadam ale ta była zupełnie inaczej przygotowana niż ta z menu degustacyjnego, dużo bardziej mi smakowała a gnocchi z gryki – super pomysł i świetne wykonanie!

Czekolada Manjari, mandarynki i Earl Grey – ehh pyszny deser, a czekolada wyborna!

Jak to wszystko opisałam to się zastanawiam jak to wszystko pomieściło się w moim żołądku…może nie będę tego roztrząsać bo w końcu to był jedyny taki wieczór w roku – Sylwester! A do tego było dużo wina....świetnie dobranego a kończące LBV Grahams Port 2008....ehhh


A za rok….zobaczymy…

A wyglądało to tak...










4 komentarze:

  1. Mmmm jakie pyszności! Bardzo zainspirowałaś mnie co do tego, jak chciałabym spędzić Sylwestra za rok :)))

    Dodaję do obserwowanych i pozdrawiam,
    kararinaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miły komentarz - bardzo proszę o nie umieszczanie reklam i linków, takie komentarze będę kasować :(
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa