27 stycznia 2015

Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską – recenzja


Od wczoraj nie dziala Internet w hotelu - przeczytalam wszystkie ksiazki...

 

Tytuł mylący, bo nie mamy żyć z Anną Lewandowską tylko ze sobą, reszta prawdziwa – mamy być zdrowsi, chudsi i bardziej wysportowani.

 

To dobra i mądra książka dla nastolatek. Tych co są zafascynowane kształtami, wynikami (i mężem) Lewandowskiej.

 

Napisana prostym językiem, zawiera mądre rady dla dziewczyn, które dorastają, którym zależy na tym, by dobrze wyglądać, być zgrabną.

 

Książka składa się z kilku części, tak naprawdę w żadnej z nich Lewandowska nie występuje w roli ekspertki, we wszystkich rozdziałach stara się przywoływać autorytety naukowe, jest naprawdę skromna, biorąc pod uwagę jej wyniki sportowe.

 

Ja znalazłam kilka przepisów, które mimo, że nie wiele różnią się od tych, które lubię to wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach więc wypróbuję i sprawdzę jak smakują. Lewandowska uważa, że nie należy łączyć węglowodanów z białkami, reszta jak we wszystkich książkach o zdrowym odżywianiu – dużo warzyw, dużo picia wody. Z takimi radami ciężko się nie zgodzić, jednocześnie Lewandowska przekonuje młode czytelniczki, że nie waga ale wygląd i radość z życia są wyznacznikiem piękna i wysportowania. Myślę, że to bardzo ważne porady, zagubionym nastolatkom to się naprawdę przyda!

 

Jednocześnie w książce można znaleźć sporą dawkę ćwiczeń – takich, których nigdy za dużo, na brzuch, uda, pupę i piersi. Wszystko zilustrowane pięknymi zdjęciami. Cała książka jest ślicznie wydana, bardziej przypomina album niż poradnik.

 

Od wielu miesięcy śledzę Fan Page Chodakowskiej, ona swoje ćwiczenia, motywację adresuje głównie do pań w wieku średnim albo starszym, Lewandowska natomiast pisze do młodych dziewczyn. Rzeczą, która mi się nie podobała było odsyłanie do sklepu na blogu Lewandowskiej. Zwyczajnie nie lubię nachalnych reklam, nawet jak produkty, które tam sprzedaje są dobrej jakości.

 

Znany mąż Anny pojawia się na kilku zdjęciach, to zdecydowanie jest JEJ książka a nie poradnik pisany przez żonę piłkarza.

 

2 komentarze:

  1. Dobrze, że napisałaś miałam ją sobie kupić, ale widzę, że chyba bardziej się na prezent przyda komuś ;-P

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa