14 listopada 2013

Pływanie z rana jak śmietana czyli dlaczego wstaję o 5.20

Moje pływackie gadżety fot. D.Szymborska
Nie poszłam wczoraj na imprezę bo….bym dziś o 5.20 nie wstała. Starzeję się, albo też bardziej mi na treningach zależy…. To by nie miało sensu, imprezować a potem zawalić trening….. dlatego nie imprezowałam. Staję się mniej towarzyska bo… jak nie pływam to jeżdżę na rowerze albo, co dalej jest moje ulubione biegam sobie.

To dziś dla odmiany będzie o pływaniu. Na zdjęciu cały mój zestaw. Łapki na ręce, płetwy, okularki, zatyczki do nosa, czepek, kostium i deska tak zwana ósemka. Brakuje jeszcze pianki, ale na to przyjdzie jeszcze czas. No i zamierzam być duuużo chudsza, choć podobno czarny wyszczupla to wolałabym taką w mniejszym rozmiarze.

Na szczęście sprzęt do pływania to z całego rowerowo/biegowego zestawu jedna z tańszych kwestii. Do biegania mam wszystko, do jeżdżenia rowerem nie za bardzo (będzie o tym w oddzielnym poście), a pływanie z wyjątkiem pianki nie wymaga zbyt dużych funduszy. Choć i tutaj jest pułapka, bo owszem nie trzeba kupować drogiego sprzętu, ale trzeba płacić wstęp na basen…no chyba, że ma się w domu.

Co pewien czas czytam w prasie o tym, że dzieci w ogóle sportu nie uprawiają, że tylko na grają na komputerze. Po czym idę na basen na 6.30 a tam od 6.00 już tory zajęte, trwają treningi. Tłum dzieciaków młóci wodę.

Wieczorem widzę na oświetlonym boisku maluchy goniące piłkę, w weekendy zdarza mi się kibicować na różnych zawodach, gdzie również są dzieciaki, młodzież. I potem z racji mojego sportowego trybu życia, moich znajomych, przyjaciół, rodziny.

Myślę sobie jest inaczej niż piszą media. WSZYSCY przecież coś uprawiają. Po czym na przystanku widzę grube dzieci, które są spasione i grają na komórkach, są ich tłumy. Wtedy dociera do mnie, że znam ten ułamek populacji, któremu zależy, których rodzicom chce się dowozić/inwestować/jeździć na zawody itp. Robi się smutno. Ciekawa jestem efektów akcji społecznych, choć pewno będzie jak z panią ministrą sportu. Miała biegać wokół stadionu. Ile razy pobiegła? Dwa trzy z kamerami….a tu chodzi o systematyczność, taką jak mają te dzieciaki na obskurnym basenie, które gdy jest jeszcze ciemno są w połowie treningu….


A teraz dobra wiadomość, jak już się zwlokę o tej 5.20, napływam swoje to mam cały dzień przed sobą!!! I to jest takie fajne! Czyli można się pośrednio cieszyć z porannych treningów! Nie ma, że się nie da!

11 komentarzy:

  1. Sama zauważyłaś, że ten brak ruchu dotyczy głównie nastolatków, młodzieży dorastającej. Mam kuzyna, który jest wf-istą w szkole średniej i wiele razy słyszałam opowieści, jak ciężko zmotywować i zachęcić zwłaszcza pannice do meczu siatkówki, nie mówiąc o koszykówce, czy - o zgrozo!! - bieganiu, bądź lekkoatletyce jakiejkolwiek.

    Już to kiedyś pisałam, ale dla mnie przerażającą jest wizja, że za kilka lat nasze pokolenie będzie bardziej wysportowane, niż obecni nastolatkowie kiedy dorosną. Te otyłe dzieciaki za jakieś 5 lat zaczną mieć choroby związane ze złym metabolizmem, o problemach ze stawami i kręgosłupem nawet nie wspomnę. To wszystko stanie się dodatkowymi kosztami dla państwa na służbę zdrowia. Dlaczego my, świadomi jak ważne jest regularne uprawianie sportu, mamy za to płacić?

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie basen zajęty przez dzieciaki od 8 więc jak wpadam na 6 to bywa że jestem sam lub max z 4 innymi osobami :D dlatego wolę mieszkać pod wwą ;) no i moje dzieciaki pływają ofkors w tzw szkółce pływania.
    nie używałem i nie używam ani łapek ani 8-emki, płetwy na chwilę do wyuczenia krótszych ruchów nóg, zatyczki na nos nie używam bo wydmuchuję powietrze nosem pod wodą ale to kwestia indywidualna akurat.
    Piankę można wypożyczyć na start za rozsądne pieniądze i trzymać 7dni. Tak więc zdecydowanie ta dyscyplina pozostaję najtańszą. Jednak jest jeszcze inny ukryty wydatek, opłata trenerska, ktoś tam ileś tam weźmie od nas za godzinę. Oczywiście jeżeli się zdecydujemy na taką opcję, potrzebujemy takiej opieki...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to masz swój tor szczęściarzu!!! ja trenuję w klubie:) to była dobra decyzja…trochę współzawodnictwa na treningach dobrze mi zrobi…

      Usuń
    2. na bogato ;) nawet mam tylko dla siebie cały basen 11x5m do ćwiczeń :D tylko trzeba przyjść między 6:00 a 7:50
      Od 1-go stycznia zaczynam na całego przygotowania do sezonu, już mam rozpisane ile godzin tygodniowo przez cały rok spędzę na treningach, teraz pozostało rozpisać to szczegółowo z podzieleniem na dni i zakres.
      Nie zapisywałem się do żadnego klubu, trenera od pływania TI mam na miejscu spotykam się z nim 1h lub 1,5h tygodniowo. 30min lub 1h na pokazanie ćwiczeń (później przez tydzień wykonuje pracę domową) i 30min nagrywania pod i nad wodą, później analiza i poprawki. Aktualnie jestem na końcowym etapie dopinania kraula TI. Zdecydowanie polecam lekcje indywidualne. Jeśli Twój/Wasz trener nie wchodzi z Tobą/Wami do wody to niestety ale efekty nie będą zadowalające.
      Ostatnio jak zmieniałem synowi szkółkę pływacką (chodził wcześniej z kolegą i mieli lekcje tylko we dwóch), zapytałem teraz już byłego jego trenera czy w ogóle umie pływać bo jeszcze w życiu w wodzie go nie widziałem, kończąc tym samym współpracę. Teraz jest w grupie 6-ścio osobowej i opiekuje się nimi dwóch trenerów, pokazują im ćwiczenia w wodzie, korygują ich w trakcie ćwiczeń itp. także trener w wodzie to podstawa, z brzegu to on nam może pokazać jakie długie ręce ma wyciągając je do góry i krzycząc kiedy je zmieniać...
      pozdrawiam

      Usuń
    3. Zatyczki do nosa to wg mnie nie jest sprawa indywidualna, ponieważ każdy pływak - osoba, która uczy się pływać powinna oddychać w wodzie. Nabieramy powietrze buzią, wydychamy nosem. Opinia, że gdy trener nie wchodzi do wody to efekty nie będą zadowalające jest dość zbyt daleko idąca. Trener w wodzie jest najbardziej przydatny dzieciom nie potrafiącym pływać, które mają nauczyć się oddychania w wodzie (podstawa nauki pływania), opanowania podstawowych ruchów nóg oraz rąk. Korygować można również nie będąc w wodzie. Stojąc nad osobą płynącą jestem w stanie zobaczyć jak prowadzi rękę, czy ruch jest efektywny, czy "chwyta" wodę czy ona mu "ucieka", czy ma wysoki łokieć, czy dobrze pracuje nogami... A gdy czegoś nie jestem pewna mogę wejść do wody i zobaczyć to również pod wodą. Jednak nie widzę sensu wchodzenia do wody z osobą trenującą i pływania za nią non stop. Wtedy właśnie zajęcia tracą na jakości. Szczególnie w realiach warszawskich basenów. Chciałabym zobaczyć jak można dokładnie pokazać ruch ręką w wodzie o głębokości 2m. Stojąc poza basenem jestem w stanie dokładnie odwzorować jak powinno się pływać, zrobić to w zwolnionym tempie, podzielić na elementy. Można powiedzieć, że pływam od zawsze, wychowałam się na basenie... i to co piszesz jest dla mnie abstrakcją. Mimo, że na większości swoich treningów nie wchodzę do wody, wow jednak potrafię pływać i tak się składa, że to nawet dobrze. A gdy trzeba coś pokazać w wodzie również potrafię to zrobić. No cóż, ale zostałam sklasyfikowana jako trener o niezadowalających efektach który krzyczy kiedy ręce zmieniać... Nie tylko ja, ale tak samo wiele moich znajomych, świetnych trenerów, z którymi niejeden chciałby pływać, ale wolnych godzin na nowe osoby często brak..
      Pozdrawiam,
      Adrianna

      Usuń
  3. właśnie najbardziej to lubię w porannych treningach, że cały dzień mam przed sobą i trening wykonałam ; )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko to wstawanie….chciałabym takie poranne treningi bez porannego zrywania się gdy jest ciemno….

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ee wstawanie o 6 to luksus z tą 5 jest jakoś gorzej….ale trzeba zmieniać nastawienia bo tak zimą to byśmy nic nie zrobili:))
      powodzenia i czekam na relację:)) oby woda ciepłą była:))

      Usuń
  5. Perspektywa porannego treningu, a właściwie samego wstawania, hmm... jest dla mnie przerażająca ;) Mam nadzieję, że będzie tak tylko do pierwszego treningu, który zbliża się wielkimi krokami :) Wydaje mi się, że dużą siłą napędową będzie świadomość całego dnia do wykorzystania - tak, jak zresztą napisałaś :) Dam znać jak poszło ;)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa