21 listopada 2013

Sport jest nieekologiczny

Do rozwieszenia fot. D.Szymborska
Pomyślałam o tym gdy włączałam pranie ręczników, z gotowaniem, które trwa prawie 3 godziny.

Pralnia w domu

W tym, że ręczniki się pierze nie ma nic dziwnego, ale jeśli pomyślimy o kilku osobach trenujących pływanie i chodzących do sali gimnastycznej to uzyskujemy 6 ręczników (dużych) do uprania w tygodniu extra. Nie licząc ciuchów, które piorę po każdym treningu. Piszę o tym ponieważ ostatnio zdarzyło wąchać uczestników biegu w którym startowałam, to nie był zapach spoconych ciał po rozgrzewce to był smród niepranych ciuchów bleee.

Butelki plastikowe

Zaczęłam zastanawiać się dalej. Na szczęście w kwestii izotoników jestem bardziej eko bo robię je sama i nalewam do bidonów. Miód kupuję na wsi ale cytrynę albo limonkę już w supermarkecie (i z racji mieszkania w Polsce wiem, że moje cytrusy przemierzają dużo mili jedzeniowych, no ale buraka nie chcę wyciskać…). Wodę kupuje w butelkach plastikowych…

Folia i plastik

Żele energetyczne też kupne, jedynie batoniki i ciasteczka pieczone. Nie śmiecę w lesie na treningach, wrzucam je do koszy na śmieci (bez segregacji oczywiście, bo tylko takie są (jak są) w lasku albo parku. Pewno będą się rozkładały do czasu aż jakiś człowiek złamie 1.30 tyle, że w maratonie….

Ubrania i buty

Kwestia sprzętu sportowego – tutaj muszę się przyznać, że jestem z tych, którzy zajeżdżają buty, a ciuchów prawie nie wyrzucają i też rzadko kupują nowe. Owszem fajnie się ogląda nowe kolekcje, jednak jak ma się „wszystko” na każdą porę roku to po co kupować kolejne rzeczy? Tylko czasem jak coś jest taaaakie piękne to zaszaleję….

Środek transportu

Nie jeżdżę wszędzie rowerem, ba potrafię spakować rower by pojechać pojeździć po lesie. Robię tak z dwóch powodów. Po pierwsze zwyczajnie boje się zostawiać rower przypięty. Tak. Bo jak ktoś mi go ukradnie to na czym będę trenować, po drugie jestem do niego bardzo przywiązana, takich już nie produkują…. Po drugie staram się jeździć ścieżkami rowerowymi bo nie cierpię oddechu kierowcy ciężarówki na plecach albo kobiety, która mija mnie swoją fancy terenówką o milimetry. Ścieżek rowerowych przybywa ale jednak nie wszędzie nimi dojadę. Czasem taskam rower do metra, no to to jest ta wersja super eko!

I tak to sobie jest z tym sportem, myślę, że w moim przypadku pranie i opakowania po żelach to największy środowiskowy grzech…


A teraz zmykam rozwiesić pranie, bo w ramach eko nie włączam suszarki tylko rozwieszam…rozwieszam i rozwieszam..

12 komentarzy:

  1. Oh jak dobrze wiem o czym piszesz mając na myśli oddech kierowcy ciężarówki.. mam wrażenie, że zaraz wciągnie mnie pod koła.. :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak, nadmiar prania mnie dobija :P Dlatego też lubię mieć kilka koszulek ekstra i prać dopiero jak się nazbiera więcej. Jakbym miała prać codziennie albo co drugi dzień to po pierwsze, oszalałabym, a po drugie, nie miałabym w czym iść na następny trening ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic to nawet jak mam dużo koszulek to i tak jakoś magicznie wychodzi, że dzień bez prania dniem straconym….

      Usuń
    2. Oj ja tez nie mam lekko.. oprócz moich ciuchów jeszcze dwóch małoletnich ale wyrośnietych piłkarzy w domu ... więc codziennie 3 zestawy treningowe + tona ciuchów cywilnych, a że wszyscy zimnolubni więc ogrzewanie na minimum i cholerstwo schnąć nie chce....

      Usuń
  3. Magiczna opcja w pralce 15 min, pozwala mi na pranie rzeczy po każdym treningu i byciu w miarę eko:P Oczywiście ciuchy, które już poleżą parę godzin, nie nadają się niestety do opcji 15min:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam magiczną opcję - 59 min - pranie z suszeniem do 1.5kg - co oznacza lekkie podniszczanie dwóch setów ubrań biegowych lub biegowo/rowerowych

      Usuń
  4. Najgorzej z praniem i plastikowymi butelkami, poza tym to w moim przypadku samo zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie mówie, że niezdrowo, tylko nieekologicznie:)

      Usuń
  5. Ja korzystam z szybkiego programu..jeżeli chodzi o pranie.. Gorzej z wodą..1,5 l butelki "wychodzą" u nas zgrzewkami:(
    _______________________
    mizernezmiany.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja piję wodę z kranu. Tylko przefiltrowaną w dzbanku z filtrem.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa