13 listopada 2013

Tomek Tomczyk czyli Kominek - BLOG - recenzja

Tomek Tomczyk BLOG fot. D.Szymborska
Przeczytałam. Autor zarobił, książkę postawiłam na półce. Jego cel zrealizowany, a mój? 

Książkę kupiłam z dwóch powodów – ciekawa byłam elementarza w stylu co bloger wiedzieć powinien. Po drugie, jeżeli jadę na największy zlot blogerów w Polsce to warto odrobić zadanie domowe i wiedzieć co w trawie piszczy, albo co się pali w kominku. O Kominku dowiedziałam się najwięcej czytając wywiad z Dużym Formacie. Kolejność co najmniej odwrotna. Potem w Internecie krążyły posty o tym, jak czytelnicy blogosfery byli zaskoczeni, że istnieje coś takiego jak gazeta drukowana. Ja byłam bardziej zaskoczona fenomenem bloga Tomczyka.

Książka dziwna, nie czyta się jej najlepiej, ma dużo powtórzeń jeszcze więcej akapitów poświęconych ego autora. A dokładniej jego budowaniu. Tak jak w poradnikach pisanych po angielsku nie przeszkadza zwracanie się na „ty” do czytelnika – wręcz jest to oczywiste, tak język polski tutaj okazuje się trudniejszy. Nie znam autora, on mnie też nie (nie przyszedł na konferencję na którą był zaproszony i nie poznałam go osobiście), a tutaj taka poufałość, ba nawet sztuczna zażyłość.

To co ciekawe to zamysł książki, która z jednej strony ma być podręcznikiem dla blogera – jak zarobić miliony pisząc 3 posty w tygodniu, z drugiej to przewodnik dla reklamodawców. Potencjalni zleceniodawcy reklam mogą się dowiedzieć, że nie sama oglądalność ale osobowość blogera/blogerki jest najważniejsza.

Po przeczytaniu książki zastanawiam się czy zastosować się do rady Tomczyka. Uważa on bowiem, że komentarze hejterskie należy od razu kasować. Ja tak dotychczas nie robiłam. U mnie na blogu by coś skomentować trzeba mieć google id. Co oznacza trochę zachodu i mniejszą anonimowość. Dzięki temu nie dostaję spamu tylko ciekawe, merytoryczne komentarze, które naprawdę lubię czytać. Publikuję też teksty na Polska Biega i tam nie trzeba się logować by komentować i tam to już hejterstwo kwitnie. Tomczyk argumentuje kasowanie złych komentarzy tym, że nie chce by ludzie zapamiętywali krytykę tylko jego tekst. Biorąc pod uwagę sukces jego blogu, pewno ma rację. Choć z drugiej strony, jeżeli ja się tymi komentarzami nie przejmuję to…będę musiała podjąć decyzję co z tym zrobić. Jedno co pewne NIGDY nie wdaje się w dyskusję z anonimowymi komentatorami, ani też nie odpowiadam na zaczepki.

Zerknęłam raz jeszcze na plan spotkania w Gdańsku, Tomczyka nie ma na liście prelegentów, a szkoda bo z przyjemnością porozmawiałaby z autorem.

Na koniec ciekawe była dla mnie wiara w siłę  lifestylu. Według autora tylko takie blogi będą czytane, popularne i przynoszące zyski. Zerknęłam na definicję stylu życia, ta z 1976 roku, brzmi: „Styl życia – zakres i formy codziennych zachowań jednostek lub grup, specyficzne dla ich usytuowania społecznego, tzn. manifestujące położenie społeczne oraz postrzegane jako charakterystyczne dla tego położenia, a dzięki temu umożliwiające szeroko rozumianą społeczną lokalizację innych ludzi” Wikipedia jako źródło podaje książkę pod redakcją  Andrzeja Sicińskiego, Styl życia: koncepcje i propozycje, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1976. Poszperałam dalej. Słowo lifestyle było użyte pierwszy raz przez Austriackiego psychologa Alfreda Adlera. Użył go w 1950 roku, termin odnosił się do kombinacji wartości niematerialnych i materialnych. Lifestyle składa się z dwóch podstawowych rzeczy – czynników mierzalnych takich jak zmienne demograficzne i niematerialnych czyli np. wartości osobistych, poglądów. 

Lifestyle, styl życia to wszystko. Czyli jak piszę o bieganiu, triathlonie i podaję informację i o sprzęcie i stopniu mojej determinacji by w taka jesienną pogodę przejechać 2 godziny rowerem w przyzwoitym tempie…to znaczy, że też bloguje lifestylowo….ufff


Tomek Tomczyk, Blog, Pisz kreuj zarabiaj, Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2013

1 komentarz:

  1. Z Twojej recenzji wynika, że autor-bloger napisał i wydał książkę tylko po to żeby... mieć o czym pisać na blogu. Zaś co do hejtu pod wpisami - hejt będzie, bo ludzie przeważnie mają bałagan w głowach, zaś bloger jest od tego żeby jemu nie ulegać - za co chwała Tobie. Bo nie sztuka udawać, że hejtu nie ma (kasowanie postów), sztuka go ignorować i pisać na tyle ciekawie żeby wzbudzać zaciekawienie i przemyślenia.

    Dobry i interesujący blog dla mnie to taki, do którego chcę wracać, który jest prowadzony przez ciekawego człowieka, którego chciałoby się poznać na żywo. Nie potrzebny jest temu pic reklam, ani nie zaszkodzi hejt. Bo albo ktoś jest osobowością, albo ją sobie sztucznie tworzy i dorabia wizerunek.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa