10 listopada 2013

Nienawidzę biegaczy

Ścieżki rowerowe dla rowerzystów fot. D.Szymborska


Tak, nienawidzę biegaczy i biegaczek na ścieżkach rowerowych. 

Pisałam już o tym wcześniej przy okazji biegaczki, która publicznie namawiała do tegoby biegać po ścieżkach rowerowych bo przecież one są do uprawiania sportu. Tak są do uprawiania sportu ale wyszczególnionego w nazwie ROWERU!

Dziś kolejny trening rowerowy, dzień po dniu jeżdżę. Dziś nie wyciągnęłam roweru z auta tylko do lasu jechałam. Żeby wydłużyć trening i „wyrobić” odpowiedni czas zdecydowałam się na rundkę Dolinką Służewiecką, Wilanów, Powsin i dopiero na koniec las kabacki. Trening udany, ale frustracja duża.

Nigdy nie biegałam po ścieżkach rowerowych. Bo a) to nie jest ścieżka biegowa b) nie chciałam być rozjechana. I tutaj nic się nie zmieniło. To wystarczające uzasadnienie by na ścieżkę nie wbiegać. Jednak dziś pod moje koła wbiegało, wtruchtywało, wdżogingowało masę biegaczy i biegaczek. To niebezpieczne dla nich i dla mnie. Nie jadę z taszą przy kierownicy, uważając by mi się ziemniaki nie wysypały, staram się trzymać założonego tempa. Choć myślę, że jadąc z tymi ziemniakami też bym się złościła na wchodzących pod koła.

Dlatego moi drodzy czytelnicy i czytelniczki nie biegajcie po ścieżkach rowerowych, proszę.


Nie mam dzwonka więc pokrzykuję na tych co mi wchodzą pod koła, złoszczę się i zwalniam. To nie zawody MTB (wieki temu w nich jeździłam) gdzie wołało się LEWA MOJA. Tutaj cała ścieżka jest moja!!! Pamiętajcie o tym!!!

2 komentarze:

  1. mnie fascynuje to, że biegacze wybierają ścieżkę rowerową w momencie gdy chodnik jest zrobiony z takiej samej kostki (różnica w kolorze raczej nie wpływa na jakość biegania). jeszcze jestem w stanie zrozumieć gdy taka ścieżka wylana jest asfaltem i nie ma nierówności - wtedy owszem może kusić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obawiam się, że za brak dzwonka można dostać mandat, podobnie jak za brak hamulca, świateł odblaskowych i paru jeszcze innych elementów. Zaś jeśli chodzi o ścieżki rowerowe i biegaczy na nich - osobiście znam miejsce (już nie biegam tą trasą), gdzie ścieżka rowerowa jest poprowadzona bezpieczniejszym torem niż chodnik, po którym miałabym ewentualnie biec i wpaść pod jadące auto. Chodnik jest poprowadzony tuż przy samej jezdni, a ścieżka rowerowa jest odgrodzona od jezdni pasem zieleni. Zatem wybór jest logiczny.

    Mnie za to wkurzają wyprowadzacze psów. Ostatnio mój Sz. zaplątał się w smycz - taką rozwijaną z rolki - i rozdeptał psa (chyba nic mu się nie stało). Właścicielka z paszczą na niego, a on na język nie choruje, więc się dowiedziała to i owo na temat swojej inteligencji. Pies był bez kagańca i wyprowadzany na smyczy, której nie było widać (ze względu na późną porę było ciemno), cienki czarny sznureczek. Pani paliła papierosa, a pies radośnie rozwinął smycz na szerokość nie tylko chodnika, ale i ścieżki rowerowej. Wolę nie myśleć co by się zadziało, gdyby wjechał w nią rowerzysta.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa