28 listopada 2013

Czerwony Czepeczek – bajka dla triathlonistów

Pisemko TRI fot. D.Szymborska
Uwielbiam gazetki biegowe. Czytać i pisać. Jak się powiedziało A w kwestii triathlonu to się mówi też B a bardziej C – czytam. Książek przybywa. Niektóre składają się z prawie samych tabelek i wykresów. To nie są sympatyczne opowieści o tym jak to się wbiegło do jeziora, pojeździło na rowerku i pobiegało. To praca ze statystyką, z samym sobą.

Na szczęście pisemka są inne. Reklamy, opowiadania, oczywiście dużo wskazówek. To co dla mnie jest najciekawsze w triathlonowej lekturze to założenie, że każdy bez problemu ukończy Ironmana. Serio. Czytam sobie o tym jak miło się pływa w wodach otwartych (no, no…), potem bez problemu jedzie się prawie dwieście kilometrów, w świetnej kondycji pobiec maraton. Takie miłe opowiastki. Prawie jak na dobranoc.

Pewnego razu Czerwony Czepeczek wskoczyła do wody. Wiedziała, że ma do przepłynięcia 3.86 kilometra. Cieszyła się, że babcia dała jej taki ładny silikonowy czepeczek.

Płynęła szybciutko. Wybiegła z wody, wsiadła na swój czerwony rowerek.

Zmieniła Czerwony Czepeczek na Czerwony Kask. Babcia zawsze mówiła, że to ważne by dbać o bezpieczeństwo, a babci trzeba się słuchać. Przejechała 180.2 kilometrów.

Uśmiechnęła się bo babcia pamiętała o wszystkim. Przy drzewku czekała Czerwona Czapeczka w której dziewczynka mogła w końcu przebiec maraton.

Gdy wbiegała po 42.195 kilometrach na podwórko babci, pomyślała: A gdyby tak babcia mieszkała za rogiem to jaki sport bym uprawiała?

Po drodze kopnęła wilka, tak że wyleciał do komina i wpadł do garnka z zupą, ukłoniła się leśniczemu i ucałowała babcię.

Teraz była głodna jak wilk! Musiała jeszcze chwilę poczekać, bo jak to w bajkach bywa wilki gotują się długo.


6 komentarzy:

  1. podoba mi się ta Twoja bajka! masz wyobraźnię! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nie tak wyglądają treningi….tylko, mam niebieski czepeczek….

      Usuń
  2. hahahaha :) nie chcę być małostkowa, ale tego wilka mi żal- bo to psowate :)
    no, będę trzymała kciuki za tego kapturka w przyszłym roku, mimo, że będę wtedy kajakiem przez jakieś kanadyjskie odludzia się przedzierała, to i tak będę trzymała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ba kajak brzmi fajnie…choć dla mnie to byłoby zbyt duże wyzwanie bo mnie kajak nie słucha…a na raftingu to udawało mi się ponton obrócić….foward paddle to trudne….

      Usuń
    2. ;) nie ma ludzi doskonałych.
      boję się tylko niedźwiedzi, dostałam już heads-up: mam zawsze przy sobie nosić szamę, a jak się pojawi misio, to zrzut Clif Barów i chodu ;) noooo w takich sytuacjach to ja jestem zabójczym sprinterem ;)
      tia, też ponton obruciłam :D a potem dławiłam się wodą śmiejąc się :)

      Usuń
  3. Co by było gdyby babcia mieszkała za rogiem? Myślę, że Czerwony Czepeczek by się przeprowadził, tak żeby nadal uprawiać ten sam sport :).

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa