29 listopada 2013

Jak mało potrzeba do szczęścia – kilkadziesiąt metrów sześciennych wody

Dziś na basenie fot. D.Szymborska

Na basen chodzę trenować. Po drabince wychodzę na „ląd” padnięta. Przypomina to trochę ciekawą ewolucję. I to taką przyśpieszoną bo z wody na rower! 

A dziś odwrotnie. Najpierw jeździłam i przemarzałam a teraz wieczorem pływałam. Tak spokojnie, zabawowo. Z radością i płetwami….A jutro ciężki dzień się zapowiada bo prowadzę dwa treningi…ale o tym jak już nabiegamy..

1 komentarz:

  1. inspirujesz mi tymi kilkoma treningami dziennie : )) masz siłę! : )

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa