6 listopada 2013

Po raz setny ten sam makaron ale jak pysznie….



Mam kanon dań z serii: zawsze-wychodzi-nie-trzeba-się-napracować. Takie danie pojawiają się w najbardziej zapracowane, zwariowane dni. Wtedy gdzie czas w kuchni muszę ograniczyć do minimum. Albo odwrotnie wiem, że w kuchni będę mogła być długo ale tylko z tak zwanego doskoku. Wtedy gotuję makaron. Bo spełnia wymogi dań-nie-do-zepsucia. Bolognese to jeden z tych sosów, które robią się same. Tylko wymagają czasu. 

Najbardziej pracochłonne jest przygotowanie sosu pomidorowego, który w ostateczności można zastąpić pomidorami z puszki. Cebulę smażę na maśle. Przecieram patelnię, smażę mięso, doprawiam, dolewam sosu pomidorowego, dodaję świeżej bazylii i bazylii suszonej. Wyszło przepysznie, inaczej niż ostatnio bo wcześniej dodawałam świeżą bazylię i świeże oregano. Tutaj podmianka, z racji braku produktów w domu. Oliwki, te w lodówce okazały się spleśniałe więc wyleciały do kosza. Jest moc! Bo treningów też moc!


Dokładny przepis TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa