5 kwietnia 2014

Paleo na "poziomie 511" i pobiegowe śniadanie


Góra Birów i biegacze fot. Jarek
Szalony weekend! Przyjechaliśmy w nocy więc widziałam tylko, że długo pod górkę wjeżdżaliśmy. Pobudka. 8.00 (moja miłość do punktualności) przychodzi trener Wojtek z pierwszymi zawodnikami. Chwilę później jesteśmy w komplecie. Ruszamy. Najpierw rundka wokół hotelu. Brzmi banalnie ale oznacza to zbieg, podbieg i czynność powtórzyć. Poziom 511 to super baza dla biegaczy, mają swoją trasę biegową, wypróbuję jutro, bo dziś dołączyłam do Grupy Paleo. Myślałam, że to paleontolodzy a to zjadacze surowych, nieprzetworzonych rzeczy. Nazwa od diety a nie skał! 

Po rozgrzewce w biegu, rozgrzewka przed hotelem. Ciekawa jestem czy ktoś się nam przyglądał – grupka ludzi znika za hotelem by za 15 minut z językami na brodach pojawić się pod i robić pajacyki czy inne podskoki. Jak już się dogrzaliśmy to zaczął się właściwy trening. 

Poprosiłam trenera i koordynatora grupy Jarka, o to by trasa była widokowa. Tutaj w jurze o to nie trudno. Jak wiadomo widoki najlepsze są jak się wbiegnie na szczyt. Proszę bardzo góra Birów (461 m n.p.m.) trzeba zbiec z hotelu (511 m n.p.m.) by móc wbiec. Potem były wąwozy, piach, pola, był i bocian, którego nie zauważyłam pochłonięta robieniem filmiku. Tak, tak śmigałam z GoPRO. I tak zleciały dwie godziny.

Góra Birów fot. D.Szymborska
Porządny trening. Bardzo się cieszyłam, że mogłam pobiegać z tymi co znają teren, samemu w życiu nie wspinałabym się po klamrach, biegała po ścieżkach, które wyglądają tak bardzo leśnie, że chyba bym na nie nie zbiegła. Było super.

Tabliczka wyjaśnia co i jak fot. D.Szymborska

W hotelu miła niespodzianka – woda i ręczniczki dla biegaczy. Niby nie dużo, ale uwielbiam takie traktowanie. Pierwszy raz tak było w Barcelonie, potem w Berlinie. Pamiętam, że w Berlinie oburzałam się, że tam było „to” nazwane stacją dla joggerów, tutaj „stanowisko biegacza”, tak jak powinno być!

Potem śniadanie. Nie żadna owsianka, tylko jajecznica i gotowane warzywa. Do tego sok, kawa – oj chciało mi się pić.

Pyszna jajecznica i warzywa fot. D.Szymborska

Nie uważam, żeby bieganie na czczo było zdrowe, ale nie miałam siły wstawać jeszcze wcześniej by zjeść śniadanie. A tak, ze świadomością, że spaliłam 872 kcal spokojnie zjadłam śniadanie.


O treningu na basenie to napiszę jak odpocznę trochę bo w tak zwanym między czasie był tor saneczkowy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa