30 kwietnia 2014

Samonagradzanie – super sprawa!

Truskawki z bitą śmietaną fot. D.Szymborska
Medal, puchar – coś cudownego. Tyle, że to zdarza się rzadko a trenować trzeba codziennie (no z wyjątkiem jednego wolnego dnia w tygodniu, który w efekcie też nie jest wolny bo biegam z KGB), a ja uwielbiam nagrody.


Dziś na przykład super mi się pływało (w końcu chwyciłam o co chodzi z ułożeniem głowy) i całkiem dobrze jeździło na rowerze to co? To się nagroda należy. A dziś nawet dwie bo i mam paznokcie ślicznie pomalowane i zjadłam truskawki z bitą śmietaną. Wiem nagradzanie jedzeniem gdy chce się schudnąć nie jest najlepszym pomysłem ale za to jakim smacznym. Do tego zdarza się na tyle rzadko, że miseczkę truskawek (z bitą śmietaną) wcięłam z uśmiechem i bez poczucia winy. Poczucie winy, że zjadam coś słodkiego, nieodchudzającego umarło odkąd trenuję dwa razy dziennie. 

Paznokcie pomalowane na różowy identyczny z kolorem mojego TIMEXa fot. D.Szymborska

Samo nagradzanie to super sprawa. Ustaliłam sama z sobą za co się należy. Zasady, które przyjęłam są proste, nagradzane są:
·      postępy w treningach,
·      pochwały od trenerów (tak, tak mam dwóch),
·      wyniki w zawodach (pomimo braku pucharu, życiówki też się przecież liczą),
·       wytrwałość (to znaczy poranne wstawanie, którego wybitnie nie cierpię a jednocześnie ani razu od listopada nie „zaspałam” ani nie odpuściłam treningu),
·      super trudne zakładki.

Tyle i aż tyle. Jeżeli chodzi o nagrody to „system” przewiduje:
·      wizyty u kosmetyczki,
·      wizyty w SPA (na razie raz „przyznano” taką nagrodę i wkrótce opiszę ją bo było CUDOWNIE),
·      gadżety nie sportowe czyli prezenty dla siebie, których nie użyję na treningu (szpilek nie kupuję ale z czółenkami na płaskim nie pogardzę….),
·      wyjście do restauracji (niezapomniany smak makaronu po maratonie itp.)
·      wyjazd na weekend (jeszcze nie zasłużyłam).

Uważam, że „system nagród” to super sprawa. Nigdy mi nie brakuje motywacji do treningów. Myślę, że nie dzieje się tak dlatego, że na coś liczę tylko dlatego, że chcę trenować, choć z drugiej strony małe nagrody pomagają a nie przeszkadzają.

Wymierne nagdory wiszące razem fot. D.Szymborska



Jutro czeka mnie trudna zakładka. I? Nie mogę się doczekać, bo zwyczajnie cieszę się na trening! Jutro już nie będzie bitej śmietany do truskawek (zjedliśmy) będzie za to pieczona dorada….

2 komentarze:

  1. U mnie też na słodycze jest szlaban, po pierwsze aby schudnąć po drugie cukrzyca. Aczkolwiek pozwalam sobie w ramach nagrody na smoothie z truskawek, jagód, porzeczek i banana + mleko migdałowe i gorzką czekoladę od czasu do czasu do kawy.
    Nagradzać się trzeba w końcu ciężko się pracuje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te truskawki to chyba jeszcze nie gruntowe, prawda? Zastanawiałam się kilka razy nad ich kupnem, tylko troszkę na spróbowanie, ale jakoś nie mogłam się przemóc. Jeszcze poczekam. SPA w nagrodę to bardzo fajny pomysł i przypomniałaś mi, że w końcu trzeba będzie odwiedzić fryzjerkę i położyć farbę na włosy ;P.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa