6 kwietnia 2014

Piękny basen i cudowna pianka czyli koniec weekendu w Jurze

Lans w piance fot. T.


Podsumowanie to napiszę przy okazji zmontowanego materiału, bo cały weekend biegałam z GoPRO. A teraz o piance i basenie.

Normalnie, w Warszawie pływam w dwóch basenach. Pierwszy 50m, w którym oprócz pływaków pływają różne dziwne rzeczy, których pochodzenie niech pozostanie nie znane, bo inaczej byłoby mi jeszcze trudniej wejść do wody. Drugi 25m, w którym pływa mniej „ciał obcych” jednak czasem coś dryfuje. A wczoraj i dziś pływałam w 20m, w którym w wodzie byli tylko pływacy.

Dziś pierwsza próba mojej pianki. Oczywiście były testy (opis TUTAJ) ale do dziś pianka, nówka-nie-śmigana czekała w specjalnej siateczce na próbę generalną.

Najpierw ubieranie. Oj to trwa, więc spokojnie w pokoju, w specjalnych rękawiczkach, by nie zniszczyć pianki. Ubrane, zapięte. To teraz szlafrok, klapki i na basen. Najpierw zapytałam się ratownika na basenie, czy można przyjść rozpływać piankę. Pan bez mrugnięcia oka, powiedział, że nie ma problemu. Swoją drogą ciekawa jestem ile osób wcześniej pływało tam w piankach. Weszliśmy z J. na basen, ja w piance, J. po prostu bardzo umięśniony. Efekt. 3 osoby, które „pływały” (cudzysłów uprawniony) po 15 minutach wyszły z basenu. Wtedy ubraliśmy płetwy i zaczęliśmy dobrą zabawę w wodzie - to lubię!

O basenie bez „ciał obcych” już było teraz o piance. CUDOWNA. Teraz pozostaje sprawdzenie jej w wodach otwartych. Plan jest na Wielkanoc ją rozpływać. Musi tylko być ciepło.

Oj szkoda, że już po weekendzie. Wszystko co dobre się kończy. O moich dwóch biegowych treningach powstanie filmik, postaram się go zmontować w tygodniu. Materiału filmowego naprawdę dużo, bo jeden trening z grupą, drugi jak to się ładnie nazywa indywidualny, pierwszy bardziej męczący od drugiego.

Właśnie pomyślałam sobie, że we wtorek, bez pianki będę musiała się zmierzyć z wodą, tą co w niej pływają „różne różności”. Bleee. Owszem dużo nawrotów musiałabym zrobić, ale mogłabym trenować na takiej dwudziestce jak tak w poziom 511.

Doskonale prostokątny basen w hotelu poziom 511 fot. D.Szymborska


Często hotele reklamują się „nieregularnych kształtów basenem”. Brzmi ślicznie, super wygląda w folderach. Jednak po doświadczeniach z Dolomitami (TUTAJ), wiem, że oznacza to a) mały basen b) zwariować można jak ma się dużo wypływać.  Przez ostatnie dwa dni cieszyłam się z regularnych kształtów i czystej wody…. Są takie miejsca do których chce się wracać. Odkąd dużo pływam takimi miejscami stają się ładne baseny….

2 komentarze:

  1. 2 lata temu chciałam w sprincie wystartować. Najpierw przećwiczyłam czasowo bieganie z rowerem, super poszło, dosyć szybko mieściłam się w czasie. I nagle pływanie. I stop. Nie weszłam do wody. Ani do basenu, ani do otwartej. Nie wiem co się dzieje, ale blokady do dzisiaj nie pokonałam i zakończyłam marzenie o sprincie. Podziwiam Cię w dążeniu do nowych celów i w tym jak konsekwentnie to robisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oj na pewno da się coś z tym zrobić. Co do wód otwartych to na razie się nie wypowiadam, ale basen taki zły nie jest. Może to kwestia dobrego trenera? Powodzenia, bo wszystko można zmienić, choć czasem wydaje się, że jest odwrotnie….

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa