17 kwietnia 2014

MIZUNO WAVE PROPHECY 3 – oclone, opodatkowane….

Moje cudowne buty fot. D.Szymborska

Zacznę od tego, że mam najcudowniejsze buty pod słońcem! Są piękne, wygodne i będę w nich super szybko śmigać. Nie może być inaczej bo są tak śliczne, że wstyd się w nich wlec. Choć z drugiej strony wtedy więcej ludzi będzie mogło się nimi zachwycać… To ja się jeszcze zastanowię. Myślę, że będę przeplatać super szybkie biegi z biegowym lansem.

Mizuno produkuje buty marzeń. Niestety tej upatrzonej, wymarzonej pary butów nie można było kupić w Europie.

Teraz będzie o tym, żeby nikt więcej tak jak my NIE KUPOWAŁ BUTÓW W STANACH. Tak jak w tytule: opodatkowane, oclone…

Niewiedza z niczego nie zwalnia, ale dużo kosztuje. Za dwie pary zapłaciliśmy, tyle co za cztery. Tym postem kończę ten temat bo a) dwa razy nie popełniam tych samych błędów b) pieniądze wydane c) nie chcę żeby mi coś psuło radość z tych cudownych butów.

Dlaczego nie należy kupować przez Internet cudownych butów w Stanach? Po pierwsze dlatego, że przesyłka jest droga. Jednak to najmniejszy koszt z tego wszystkiego. Nie należy kupować bo trzeba zapłacić 23%VAT. Czyli robi się drożej. Niestety to nie koniec, trzeba też zapłacić stawkę celną 16,8% czyli robi się już naprawdę drogo. Wisienką na celnym torcie jest opłata za "przedstawienie do kontroli celne"j. Tyle to wszystko kosztuje. Do tego należy dopisać naprawdę dużo papierkowej roboty i czasu na to poświęconego.

Buty wysłane do nas, szybko trafiły do Polski. W Urzędzie Celnym utknęły. Został wysłany do nas list polecony, którego niestety nie odebraliśmy w urzędowym terminie 14 dni. Wypatrując kuriera, w końcu napisaliśmy do sklepu z prośbą o informację, kiedy paczka została wysłana. Otrzymaliśmy list przewozowy z adnotacją, że paczka jest u Urzędzie Celnym. Już po kilkudziesięciu telefonach, półtorej godzinie wiszenia na telefonie udało mi się uzyskać  poz.ks.mag. naszej paczki – inną niż numer przesyłki, nadaną w Urzędzie. Potem wycieczka (pierwsza) do Urzędu. Z kwitami, że kupione, że zapłacone. Wypełnianie formularzy moje cudowne MIZUNO zostały nazwane „obuwiem z tworzywa sztucznego” – cóż za wyzwisko!!!  Przy pierwszej wizycie w UC (przepustka, zakaz fotografowania, zielone mundury) nie udało mi się paczki otrzymać. Droga dokumentów z jednego okienka do drugiego,  oddalonego o 3 metry zabiera jeden dzień. Oczywiście mogłam wybrać inne rozwiązanie – zapłacić cło, podatek, tą dziwną opłatę i poczekać na przesyłkę, którą wyślą mi pocztą. Biorąc pod uwagę moją ogromną miłość do awizo, stania na poczcie w długich kolejkach, wolałam przyjść dziś.  Ustawić się w kolejce w biurze przepustek, dostać przepustkę, przejść przez bramkę (na szczęście bez kontroli osobistej), odstać swoje w kolejce do pierwszego okienka, gdzie można płacić tylko gotówką. Na szczęście dokumenty „dotarły”, mogłam zapłacić. Potem ostatnie okienko, jak już swoje odstałam to mogłam zapłacić za „przedstawienie do kontroli celnej”. Zapytałam się niemiłej pani co to znaczy i za co ja płacę tym razem. Pani powtórzyła to co widniało na kwitku, nie umiała mi wytłumaczyć bo to oczywiste, że za to się płaci. Dla pani pewnie tak, jak tam pracuje piętnaście lat. Dla mnie, nie.

Tym sposobem po wielu telefonach, dwóch wizytach w Urzędzie Celnym mam CUDOWNE buty. Wiem też, że więcej NIGDY nie kupię butów w US, nie będę wtedy musiała tracić nerwów i pieniędzy….

Trochę mi żal bo nie mam już dziś siły na trening, ale jak coś to pochodzę w butach po domu, położę je w zasięgu wzroku i będę się dalej cieszyć!

Dobry ten dzień! 

13 komentarzy:

  1. Współczuje przeprawy z urzędem celnym

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech... z rzeczami kupowanymi poza UE (choć i na to nie ma reguły) bywa tak jak opisałaś. Często dowcip polega na odpowiednim sformułowaniu nazwy towaru, które to wpisuje sklep, w którym kupujesz, do dokumentów przewozowych. Może to być tez kod. I bywa tak, że jakaś zamorska sierotka nie użyje sprytu i prostodusznie wpisuje szczerą prawdę i tylko prawdę. Potem się kończy kwitnięciem pod okienkami w Urzędzie Celnym. Uwierz mi, celnicy też nie lubią takich przesyłek, z którymi są problemy i niepotrzebne dodatkowe opłaty. Za każdą taką opłatą ciągnie się jakaś robota papierkowa, którą ktoś musi odbębnić. A nie byłoby jej, gdyby na samym początku, w sklepie, osoba wysyłająca wpisała odpowiedni kod towaru. Widocznie rzadko do Polski coś wysyłali i nie mają wprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się trudno. Człowiek uczy się na błędach. Zdecydowanie wolę cudze niż własne....

      Usuń
    2. Jasna sprawa, ale też i nie ma w tym Twojej winy, bo nie mogłaś wpłynąć na to, co wpiszą w dokumentach przewozowych. Kiedyś miałam podobną sytuację i wolałam dotrzeć do polskiego dystrybutora i sprawdzić, czy jest możliwość sprowadzenia dla mnie konkretnego egzemplarza, którego w Polsce nie sprzedawano.

      Usuń
  3. Jak się cieszę że mnie wystarczająco zniechęcił koszt przesyłki - a też się czaiłam na niedostępne u nas brooksy.
    Ale butki superaśne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następnym razem to warto po prostu polecieć na zakupy :)

      Usuń
  4. Wygląd mają wręcz kosmiczny, zapewne adekwatny do ceny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są cudowne, piękne i zgadza się - KOSMICZNE :)

      Usuń
  5. Wiem, że nie ten kolor, ale ciekaw jestem, czy warto było tyle cierpieć :)
    http://sklep.smjsport.pl/produkt.php?id=3472&grupa=16

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to są męskie :( i rzeczywiście to nie ten kolor :)

      Usuń
  6. Nie bałaś się kupić w ciemno tzn bez przymierzenia?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak, ale znam rozmiarówkę MIZUNO - trzymają się starych sprawdzonych rozmiarów, do tego nie mają twardego zapiętka....i jutro w nich pobiegam :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa