20 kwietnia 2014

Mercato w Gdańsku – wystawna restauracja w rozsądnej cenie

Żółtko fot. D.Szymborska
Dalej twardo trzymam się tego, że będąc nad morzem trzeba jeść „ibkę”. W smażalniach już byłam. Smacznie, ryby dobre. Obsługa była albo jej nie było, pachniało olejem i wcale tanio nie było. Kilogram karguleny 158 PLN (zjadłam porcję za 36 PLN), frytki 6, surówki od 7 do 12  PLN.  Nie mogę narzekać, brzuch mnie nie bolał. Morze szumiało a ja jadłam świeżą rybę.

Lubię eleganckie restauracje, atmosferę wyjątkowości, dania, których nie przygotowuję na co dzień, albo takie, których zwyczajnie nie umiem zrobić.

Wycieczka do Gdańska. Zarezerwowaliśmy stolik. W Sopocie „pełne obłożenie”, rezerwacje na lunch świąteczny trzeba było robić z dwutygodniowym wyprzedzeniem. W Mecato byliśmy my i sześć innych osób. Obsługa – pełen profesjonalizm. Miło, elegancko i bardzo smacznie. Na szczęście wystrój na tyle niezobowiązujący, że nie musiałam się martwić tym, że nie wzięłam sukienki i butów na obcasie (swoją drogą nie wiem jak moje zmęczone uda by to zniosły, bo rower i bieganie dały mi się we znaki na dzisiejszych treningach).




Kelner serwuje dania w białych rękawiczkach, niezależnie od tego czy są na gorących talerzach czy nie. Najpierw pieczywo, masło pod metalową kopułką. Dalej czekadełko – jajko przyrządzone w 72 stopniach. Dokładnie tak jak na kursie Harvard'a, wtedy żółtko jest plastyczne. Podane na zimno z chipsami ziemniaczanymi. Super. Potem zamówiona zupa.

Wyborny żurek z jajkiem i białą kiełbasą. Na drugie, „ibka” zgodnie z moim założeniem, nad morzem jem ryby. Troć wędrowna z purre z pietruszki i chipsami z ziemniaka. Do tego kilka listków nasturcji. Wybornie.

Chleb i masło fot. D.Szymborska

Żurek fot. D.Szymborska

Troć fot. D.Szymborska

To był naprawdę dobry obiad. Nie pachniało smażonym olejem, było elegancko, a różnica w cenie…. 30 PLN drożej niż w smażalni. Nie zdawałam sobie sprawy, że „ibka” nad morzem jest tak droga. I co? Jestem pewna, że jak będę znowu w Gdańsku to znów odwiedzę Mercato. Jedyne co mnie zmartwiło to, to, że w szef kuchni uwielbia podroby i ciężko było wybrać coś co nie miało dodatku pasztetu, ozorków itp. To nie dla mnie. Wiem, jak dobra dla zdrowia jest wątróbka ale…no cóż nie przełknę….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa