10 kwietnia 2014

Podobno najlepszy kebab w Warszawie – Fenicja na Francuskiej

Kebab z Fenicji fot. D.Szymborska

Są dwie Fenicje, pod 31 i pod 41. Jak powiedziała A. wszyscy wiedzą, że pod 31 mają gorszy kebab. Jak wszyscy to wszyscy. Posłuchałam się. W szóstkę poszliśmy pod 41. Dobrze, że nas więcej nie było bo krzeseł by nie starczyło. Panowie Libańczycy średnio mówią po polsku, zamówienie przyjmą ale domówienie kubeczków do soku to już było wyzwanie.

Po pierwsze to  nie jest taki fast food. Czekaliśmy trochę i to  nie tylko dlatego, że była kolejka. Mięso baranie (albo przynajmniej zbliżone do baraniego), pity – super, nie takie grube pszenne badziewie tylko cieniutkie placki. Sosy świetne, nie takie „nawalone” tylko w odpowiedniej, niewyciekającej ilości. Sałata z kapusty – świetna, ogórek i pomidor normalny. Sos czosnkowy nie zostaje w buzi za długo. Porcje wielkie, zamówiłam średni kebab bo dziś trochę na rowerze (jeszcze w domu, przez ten palec w szynie) pojeździłam więc głodna byłam bardzo.

Minęło już trochę czasu, brzuch nie boli a uśmiech na wspomnienie super kebabu zostaje.

Dzięki A. za polecenie miejsca! Nie powiem, że będę tam wpadać częściej ale jak zamarzy mi się kebab to wsiadam w auto i jadę na Francuską!

1 komentarz:

  1. Jeśli jestem na mieście i mam coś zjeść, zawsze wybieram kebab - wydaje mi się najbezpieczniejszy.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa