18 kwietnia 2014

DD - Dietetyk Dota – DIETETYKA SPORTOWA KURS ZALICZONY!





Teraz już oficjalnie – mam certyfikat! Skończyłam kurs Dietetyki Sportowej. Uff ciężko było. Skrypty niby proste, ciekawie się czyta, fajnie się wszystko wylicza, a egzamin jakiś taki trudny. Nic to zdany.

Zmiany?

Wiadomo zacznę od siebie, bo tak: a) najłatwiej b) najbezpieczniej.

Na blogu będzie więcej wytłumaczenia dlaczego dana potrawa trafia na talerz triathonistki, biegaczki. Postaram się częściej jeść i nie przytyć! Brzmi jak wyzwanie. Porcje będą małe a to co na talerzu bardziej przemyślane. Jednak nie będą to szalone wymysły dietetyczki co proponuje niejadalne potrawy. Wszystko dalej ma być smaczne! Rzeczywistość zweryfikuje moje ambitne plany bo, już teraz wiem, jak trudno w czasie wyjazdów zjadać wystarczającą ilość posiłków, nie wspominając o ich zawartości. W domu łatwiej, choć czasem po prostu nie ma na nic siły, wtedy na szczęście są zamrożone porcje sosu do makaronu (takie na czarną, zmęczoną godzinę….).

Nie ma rzeczy niemożliwych – będzie sportowo i smacznie!



9 komentarzy:

  1. Kiedy robiłam swój kurs instruktorski również miałam wykłady z dietetyki sportowej. Pamiętam jedno z zajęć z osobnikiem, który był kulturystą i mówił o suplementach. Próbował udowodnić, że wszelkie naturalne posiłki można zastąpić suplementami. Generalnie efekt był taki, że dziewczyny z grupy mało co go nie pobiły, taka wywiązała się dyskusja.

    Dla jednych jedzenie oprócz tego, że ma dostarczyć wartościowych składników, ma być przyjemne i smaczne; innym wystarczy sama świadomość, że dostarczają organizmowi to, co jest mu niezbędnie potrzebne. Ja niestety zaliczam się do tych drugich. Mogę jeść na okrągło to samo, jeśli wiem, ze mi nie szkodzi, mój brzuch dobrze się po tym czuje i wpadają do niego zdrowe rzeczy. Kiedyś też byłam "wyznawcą" suplementów, ale im więcej o tym czytałam i zagłębiałam się w temat, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, jaka głupia byłam i naiwna :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nie wyobrażam sobie wiadra białka w proszku w kuchni...wolę zjeść rybę :)

      Usuń
  2. fajnie, gratulacje. Trochę zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. to był e-learning. Powiem tak, trwał dwa skrypty po około 200 stron. Potem test - pytania testowe i dwa otwarte. Nie umiem Ci podać dokładnie ile mi to czasu zabrało bo uczyłam się wtedy kiedy miałam chwilę, czyli raz godzina raz pół.. Skrypty ciekawe a egzamin zaskakująco trudny i szczegółowy.

      Usuń
  4. naprawde uwazasz, ze egzamin byl ciezki? Przeciez ten egzamin jak sie przeczytalo materialy to mozna bylo zrobic w 5 min....

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa