19 kwietnia 2014

Jak uciekałam przed owczarkiem niemieckim czyli Parkrun Gdańsk

Przed startem filmowałam sympatycznego psa, nie wiedziałam, że będę przed nim "uciekać" przez 5K fot. D.Szymborska
Jestem pod bardzo dużym wrażeniem dzisiejszego gdańskiego Parkrunu. Tam biegają naprawdę szybcy zawodnicy! Szacun. Miejsce też piękne, Park Reagana.

Byłam szóstą kobietą na mecie, startując w Warszawie byłabym druga albo pierwsza, podobnie w Gdyni. Tutaj naprawdę wysoki czyli szybki poziom.

Organizacja, jak to bywa z Parkrunami po prostu świetna. Atmosfera super. Punktualny start. Ruszamy. Kawałek po piachu przy placu zabaw, potem szuter, beton, asfalt. Przez chwilę nawet widziałam morze. 

Biegnie mi się dobrze. Nagle słyszę za sobą sapanie. Nie takie jak zbliża się do mnie biegacz, nie takie jak biegaczka (uważam, że różne płcie sapią różnie). Słyszę sapanie, groźne, zwierzęce. To wielki owczarek niemiecki ciągnie swojego pana. Dyszy, sapie. Czuje się jak sarenka, choć nogi mam nieowłosione. Scena jak z filmu gdy „źli” szczują psami swoje ofiary. Naprawdę nieprzyjemnie. Oto nowy sposób na motywację biegową – puścić dużego psa za biegaczem. Przyśpieszy! Nie chciałam się potknąć, na filmach tak się dzieje, ofiara ucieka, potyka się, upada i psy ją rozszarpują. Tutaj był jeden, na szczęście właściciel był wolniejszy i ja zdążyłam uciec. Uff. Słowa uznania dla owczarka, na starcie wyglądał na lekko znudzonego, przywykłego do biegania psa. W czasie biegu okazał się dziką, pociągową bestią.

Bardzo lubię wyjazdowe starty. Takie zupełnie na spokojnie, akurat tutaj jestem to tutaj biegam. Mini turystyka biegowa! To już trzecia lokalizacja Parkrunowa w której startowałam: Gdynia, Warszawa i teraz Gdańsk. W samej Wawie teraz jest wybór można biegać w Skaryszaku (tam już kilka razy startowałam), na Żoli i w Konstancinie. Trzeba będzie się wybrać!


Wczoraj miałam zupełnie inny plan, mieliśmy biec grupą, tak by dobiec na metę po około 30 minutach, grupa nie wypaliła to trzeba było biec szybciej. Chciałam zdążyć na śniadanie w hotelu…

ps. będzie filmik bo nie zapomniałam GoPRO

2 komentarze:

  1. U nas w Gdańsku jest kilku biegaczy z psami. Zasada działania jest mniej wiecej taka sama jak baloników na maratonie. Jeżeli uciekasz przed owczarkiem Zbyszka, to znaczy, że lecisz na 22:30. Inne pieski celują w 20:00 albo 25:00 minut. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, nie znałam psów ani ich właścicieli. Teraz już nawet wiem, że na zdjęciu jest Bary:)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa