Jak uciekałam przed owczarkiem niemieckim czyli Parkrun Gdańsk
Przed startem filmowałam sympatycznego psa, nie wiedziałam, że będę przed nim "uciekać" przez 5K fot. D.Szymborska |
Jestem pod bardzo dużym wrażeniem dzisiejszego gdańskiego Parkrunu. Tam
biegają naprawdę szybcy zawodnicy! Szacun. Miejsce też piękne, Park Reagana.
Byłam szóstą kobietą na mecie, startując w Warszawie byłabym druga albo
pierwsza, podobnie w Gdyni. Tutaj naprawdę wysoki czyli szybki poziom.
Organizacja, jak to bywa z Parkrunami po prostu świetna. Atmosfera
super. Punktualny start. Ruszamy. Kawałek po piachu przy placu zabaw, potem
szuter, beton, asfalt. Przez chwilę nawet widziałam morze.
Biegnie mi się
dobrze. Nagle słyszę za sobą sapanie. Nie takie jak zbliża się do mnie biegacz,
nie takie jak biegaczka (uważam, że różne płcie sapią różnie). Słyszę sapanie,
groźne, zwierzęce. To wielki owczarek niemiecki ciągnie swojego pana. Dyszy,
sapie. Czuje się jak sarenka, choć nogi mam nieowłosione. Scena jak z filmu gdy
„źli” szczują psami swoje ofiary. Naprawdę nieprzyjemnie. Oto nowy sposób na
motywację biegową – puścić dużego psa za biegaczem. Przyśpieszy! Nie chciałam
się potknąć, na filmach tak się dzieje, ofiara ucieka, potyka się, upada i psy
ją rozszarpują. Tutaj był jeden, na szczęście właściciel był wolniejszy i ja
zdążyłam uciec. Uff. Słowa uznania dla owczarka, na starcie wyglądał na lekko
znudzonego, przywykłego do biegania psa. W czasie biegu okazał się dziką,
pociągową bestią.
Bardzo lubię wyjazdowe starty. Takie zupełnie na spokojnie, akurat
tutaj jestem to tutaj biegam. Mini turystyka biegowa! To już trzecia
lokalizacja Parkrunowa w której startowałam: Gdynia, Warszawa i teraz Gdańsk. W
samej Wawie teraz jest wybór można biegać w Skaryszaku (tam już kilka razy
startowałam), na Żoli i w Konstancinie. Trzeba będzie się wybrać!
Wczoraj miałam zupełnie inny plan, mieliśmy biec grupą, tak by dobiec na
metę po około 30 minutach, grupa nie wypaliła to trzeba było biec szybciej. Chciałam zdążyć na śniadanie w hotelu…
ps. będzie filmik bo nie zapomniałam GoPRO
U nas w Gdańsku jest kilku biegaczy z psami. Zasada działania jest mniej wiecej taka sama jak baloników na maratonie. Jeżeli uciekasz przed owczarkiem Zbyszka, to znaczy, że lecisz na 22:30. Inne pieski celują w 20:00 albo 25:00 minut. :)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, nie znałam psów ani ich właścicieli. Teraz już nawet wiem, że na zdjęciu jest Bary:)
UsuńGdybyście szukali profesjonalnej przychodni weterynaryjnej polecam umówic sie tutaj https://wetmarysin.pl/cushing. Zwierzaki maja tam fachową opiekę. My jeździmy tam z naszym psem i kotem co jakiś czas na badania kontrolne i gdy cos się dzieje.
OdpowiedzUsuńpowiem tak, nie cierpię reklamy ale ta wydaje mi się tak bardzo śmieszna....więcej takich nie opublikuję, tylko uprzedzam :)
Usuń