23 czerwca 2013

2 miejsce w Madrycie na 5K – piękny puchar

5K - Madryt, 2 miejsce - OPEN KOBIETY

30 stopni. Pyłki. Tłum na starcie. Czekamy 5 minut, w końcu przychodzi pan ze starterem. Start. Hampy, auta na drodze, pod górkę, z górki, park, szuter, pył, pięknie kwitnące drzewa (nie nawidzę), cudownie kolorowe krzewy na jeziorkiem (nie cierpię bo też pylą), znów droga, pod górkę z górki. Meta. Druga kobieta na 5K. Ogromna radość. Zmęczenie jeszcze większe. Rozciąganie, ławka. Zalegam. Wlokę się do łazienki, myję na raty i przebieram. 3 godziny czekam na dekorację. Szczęśliwa targam puchar do hotelu.

Tak było.

Teraz szczegóły. Wczoraj o mało się nie popłakałam jak zobaczyłam pod swoim balkonem tysiące ludzi biegnących w nocy. Przegapiłam nocny bieg. Nic to poszłam spać. Rano z braku owsianki kanapka z serem owczym i jamon iberico i kawa. Mocno alternatywne biegowe śniadanie. Do auta i do biura zawodów. Odebrałam numer startowy i poszłam szukać łazienki. Okazało się, że na kilkaset biegnących osób są dwie. I…. wcale nie było kolejki. Hiszpanie wiedzieli, że wypocą wodę. Ja mam swoje przyzwyczajenia.

Gdy dobiegłam dostałam puszę izotonika i wodę – wszystko z lodówki. Bardzo to doceniłam bo 30 stopni robi swoje. Wygrałam też plecak i kupon do salonu optycznego. Tego raczej nie wykorzystam.
Sam puchar jak to bywa z tych obskurnych, ale równie jak jest brzydki tak wiele radości sprawia. Już nie mogę się doczekać kiedy go postawię w domu na półce.

Sam bieg zorganizowany tak sobie: opóźniony start (jak się stoi na takim słońcu to człowiek się trochę poci), meta – wszystko super tylko nie było medali a ja je uwielbiam. Potem mega długie czekanie na dekoracje. Z drugiej strony nie mam nic przeciwko czekaniu na dekorację jak wiem, że będę stała na pudle!

Samo wyczytanie było też świetne – Dota Setemborska – maso menos. Tak, tak pan wyczytujący powiedział – Setemborska – mniej więcej.

Ubawiłam mnie też rozmową z jednym  z biegaczy, pytał się mnie czy jestem z Rosji bo tak szybko biegam. Atmosfera biegu była bardzo miła, podobało mi się mimo niedociągnięć organizacyjnych wybawiłam się i wybiegałam.

Już nie jest mi tak przykro, że wczoraj nie pobiegłam bo dziś nabiegałam swoje! Teraz Madryt będzie mi się kojarzył nie tylko z muzeami, restauracjami ale też z „pięknym” pucharem!

Biegłam w: New Balance (moje startówki, które opiszę w przyszłym tygodniu bo jestem z nich bardzo zadowolona), skarpetki Moose, spodenki The North Face, bluzeczka Nike z She Runs The Night, czapeczka Asics, okulary Brenda. Nagrodę odbierałam w moje ulubionej bluzeczce Timex I am a runner.

Meta 5K fot. T.

Lans przed dekoracją fot. T.

9 komentarzy:

  1. gratulacje!
    Jaram się czytaniem tego Pani bloga bardzo ;) szczeniackie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje, jaki czad w ogóle, że pudło :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. gratuluję!!! ja się i jaram i motywuję :)
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluję. :) a ja dziś zaliczyłam swój pierwszy bieg- 5 km, ale i tak jestem bardzo dumna.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa