4 czerwca 2013

Timex Run Trainer 2.0 – premiera w Polsce


Ekipa biegowa z trenerami Olgą Kalendarova-Ochal i Pawłem Ochal fot. A. Szafraniec

6 dziennikarzy, 1 dziennikarka (ja), 1 trenerka i 1 trener. Do tego 9 nowiutkich zegarków Timex Run Trainer 2.0. Ta cyferka na końcu dość ważna bo oznacza NOWY model. 

Zanim o samym zegarku to trochę o treningu. Zostaliśmy zaproszeni na 11 na Pola Mokotowskie. Najpierw kilka słów co nowy zegarek może, przebieranie nogami pod stołem by zacząć biegać. Startujemy. Najpierw na górce „łapiemy” GPSa. Potem ustawiamy się na linii startu i zanim ruszymy Paweł Ochal robi krótkie wprowadzenie o tym jak będzie wyglądał trening, Olga Kalendarova-Ochal pociesza wszystkich, że damy radę. Ruszamy. Dostaliśmy zaprogramowane zegarki. Naszym zadaniem było „tylko” przebierać nogami. Zadanie proste w pierwszej części treningu – rozruch. Potem chwila na ćwiczenia i zaczynamy trening interwałowy. Nie ma zmiłuj się – wszystko w zegarku zaprogramowane. Niby spotkanie dziennikarzy ale współzawodnictwo przy drugim powtórzeniu interwałów się robi całkiem mocne. Przybiegam 4. Chłopaki ostatnią minutę dali nieźle. Jakby nie było jestem pierwszą kobietą na mecie! Trenerka Olga zamyka bieg, dbając o to by wszyscy dobrze się bawili. Potem jeszcze jedno kółeczko truchtem i obiad. O obiedzie to napiszę potem (dobry był) bo teraz tematem jest zegarek.

Pierwsze wrażenie – mały, lekki. Tak, tak po tym z którym normalnie biegam nawet takie zegarek wydaje się malutki.

Czarny z pomarańczowymi wstawkami – śliczny! Można zmieniać sobie kolor wyświetlacza.

Teraz możliwości – wow – jak szybko „łapie” GPS. Ma alarm wibracyjny. Nie wiedziałam, że tak się przydaje – w treningu, który miałam zaprogramowany z wielką ulgą przyjmowałam dygotanie zegarka – znaczyło, że mogę zwolnić by po 1, 2 lub 3 minutach znów przyśpieszyć.

Czytelny wyświetlacz – mieliśmy ustawione na dwie linie, z możliwością zmieniania danych.

Obsługa intuicyjna, choć zobaczymy jak mi pójdzie jak sama będę sobie treningi ustawiać.

Po biegu zgrywaliśmy treningi – ale fajnie do endomondo. Super sprawa, można zobaczyć sobie każdą sekundę biegu, ba na mapie pokazuje się w którym miejscu mieliśmy jaki puls i prędkość. Oczywiście wiele też można wypstrykać na samym zegarku.

Może i to kolejny gadżet ale po dzisiejszym bieganiu jestem zachwycona. Muszę zgrać sobie endomondo i zaprogramować jutrzejszy trening. Myślę, że po tygodniu biegania z nowym zegarkiem będę mogła powiedzieć coś więcej niż dziś.

Na razie bawię się podświetlanym ekranem. Wracając do cywilnych ciuchów aż żal zdejmować go z ręki…..

Razem z Olgą stwierdziłyśmy, że jedną jego wadą jest to, że nie jest różowy….. Choć pomarańczowe wykończenie też jest ładne, tym bardziej, że mam jedną taką bluzeczkę z Półmaratonu w Berlinie – będzie ślicznie pasować…..

A jeszcze jedno to był mój kolejny trening w nowych NB, miałam napisać po 100K ale na razie jestem coraz bardziej zadowolona z tych butów, wypróbuje je w niedzielę na wyścigu i zobaczymy jak tam się sprawdzą.





Przypominam o głosowaniu na Złotą Stronę Miesiąca Wprost:) Oto instrukcja obsługi – koszt SMSa to 1,22 z VAT.


Na numer 7155 sms o treści: WWWM1

5 komentarzy:

  1. Fajna sprawa taki zegarek, boli tylko jego cena :/. Troszkę dużo jak na gadżet do biegania :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jednej strony tak, do tanich nie należy, z drugiej ogromnie mi się podoba i wygląda na to, że to nie gadżet ale przydatny sprzęt biegowy:)

      Usuń
  2. A ja się, niestety, z Endomondo nie lubię. Miałam tę aplikację w swoim smartfonie, po każdej kolejnej aktualizacji było coraz gorzej. Problemem było łapanie sygnału gps nie tylko na początku uruchomienia, ale i potem, w trakcie, kiedy stracił się ten sygnał i program już nie umiał do niego wrócić. Poza tym aplikacja była bardzo energożerna. Odinstalowałam na rzecz NaviMe - co polskie to polskie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieki temu mialam endomondo na komórce, ale zwyczajnie tej aplikacji nie używałam. Teraz zainstalowałam raz jeszcze i zobaczymy. Wydaje mi się, że wszystkie GPSowe aplikacje są zabójcze dla baterii. Do tego niektóre domagają się 3G. Zobaczymy jak działa endomondo w praktyce:) a NaviMe jeszcze nie znam....

      Usuń
    2. sama za Endomondo nie przepadam, a RunKeeper sprawdza się za to bardzo dobrze! :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa