21 czerwca 2013

Meksykańskie jedzenie w Barcelonie

Meksykański talerz fot. D.Szymborska

Po pół dnia w muzeum katalońskim poszliśmy do centrum handlowego.  Nie na zakupy tylko na dach żeby pooglądać panoramę miasta. Pięknie i tak przyjemnie wiało. W podziemiach areny (stary budynek z którego została tylko elewacja, przerobiony na mall). 

W Andele serwują meksykańskie jedzenie. Dobre, proste i przewidywalne, umiarkowanie ostre. Guacamole domowe mi bardziej smakuje, a takie pasty fasolowej to nie robię więc się ucieszyłam.

6 komentarzy:

  1. o wygląda smakowicie!
    a tą szynkę hiszpańską ciętą z nogi lubisz? [nie wiem jak to się fachowo nazywa :P]
    ja się tym objadałam, mniaam. na samą myśl cieknie mi ślinka
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jamon iberico - oj tak lubię:)) nawet byłam przed wyjazdem na kursie krojenia szynki serano:)

      Usuń
  2. Ahh...meksykańskie jedzonko po prostu kocham <3! I pasta fasolowa, takiego mam smaka, że na dniach muszę koniecznie coś zrobić. Zazdroszczę w ogóle tego podróżowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zrobisz i będziesz miała dobry przepis to poproszę.....bo też bym znów zjadła:))

      Usuń
    2. Musze gdzieś odgrzebać stary przepis. Jak się zabiorę to wrzucę na bloga, bo tak to mi za każdym razem inny sos wychodzi - równie smaczny no ale inny ;p. Oczywiście też się podzielą :)

      Usuń
    3. Miałam napisać o przepisie na moje tortille, wprawdzie nie zrobiłam jeszcze tej meksykanskiej wersji - ale wypróbowałam taki o to przepis: http://bikeowakraina.blogspot.com/2013/07/warzywna-tortilla.html

      i powiem, że wyszło calkeim pysznie:)!

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa