4 czerwca 2013

Pub Lolek na Polach Mokotowskich i lunch biegaczy

Grilowane warzywa fot. D.Szymborska

Jak już nabiegaliśmy (grupa dziennikarzy z trenerami i zegarkami Timex Run Trainer 2.0) to zostaliśmy zaproszeni na lunch. Biegaliśmy po Polach Mokotowskich a jedliśmy w Lolku. Nigdy tam nic wcześniej nie jadłam. Jakoś zapach grilla na mnie nie działał przyciągająco. Menu dla biegaczy urozmaicone. I....wybrałam rzeczy z grilla. Zupę (ogórkową) odpuściłam, a drugie danie zamówiłam kombinowane – grillowane warzywa i grillowana pierś z kurczaka. A na deser pyszne cappuccino. Obiad jak obiad dobry, prosty i mało też było do zepsucia. 

Najfajniejsze były biegowe opowieści. Paweł Ochal opowiadał o różnych dziwnych startach, Olga o tym jak ważni są dla niej kibice na trasie. Myśmy oceniali z perspektywy amatorów starty w różnych maratonach. „Na tapecie” były też buty biegowe, to był bardzo sympatyczny lunch. Pewno trochę dziwnie wyglądaliśmy siedząc w identycznych koszulkach z takimi samymi zegarkami na rękach. Nic to. 

Węglowodanów miałam na talerzu zdecydowanie za mało. Inna sprawa, że należę do zadeklarowanych miłośniczek makaronu. A posiłek biegowy to albo pasta albo pancakes, ewentualnie owsianka….

Cappuccino fot. D.Szymborska

Było z czego wybierać:)



2 komentarze:

  1. takie jadełko to coś i dla mnie...tym pierwszym zdjęciem mnie rozgłodziłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ohh słowo rozgłodziłaś tak mi się podoba:)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa