7 marca 2014

Apfelstrudel w butelce – Andiner Kellerei Pinot Bianco

Szkoda, że u mnie w Wawie takiego nie ma w supermarkecie....fot. D.Szymborska
W supermarkecie w Moenie miałam pięć minut na wybranie win, które wezmę ze sobą do domu. Z racji ograniczeń bagażu nadawanego (16kg a w tym dużo biegowych/rowerowych ciuchów, bo „ósemka” na basen nie waży tylko miejsce zajmuje) wybrałam 3 butelki. Jedną z nich był apfelstrudel w kieliszku. Sudtriroler Weissburgunder, Pinot Bianco Dell’Alto Adige.

Tyrolskie wino w Dolomitach, cieszę się, że stało tam na półce, najwyższej. Na najniższej były wina po 75 Euro centów. Ekipa snowbordowa się w nie zaopatrywała. Dla każdego coś dobrego. 
Przy zakupach nie miałam Internetu, mogłam liczyć na intuicję, znajomość winnic, pamięć z podróży – jadąc w Verony autokarem starałam się zapamiętać nazwy mijanych winnic, w końcu to był winny szlak.

Andianer Kellerei zrobił dobre wino. Nos już ciastko mamy, usta to tylko uzupełniają. Jest aromatycznie z cynamonem, jabłkiem i ciastem drożdżowym. Nie ma słodyczy jest lekko cierpki smak. Nie jest to wino długie, ale proporcje są właściwe – nie ma rozczarowań jest spójność.

Już po przyjeździe odrobiłam zadanie domowe. Winnica powstała w 1893. Znają się na winach. W 2012 zauważył ich Parker dając 91 i 90 punktów (na 100) odpowiednio - Sauvignon Andrius 2010 I Lagrein Tor di Lupo Riserva 2008. W tym samym roku Wine Enthusiast był również zauroczony tymi winami, Gambero Rosso przyznał dwa kieliszki w 2013, I Vini D’Italia L’Espresso też zachwyty. Że z gór, że mineralne, że dobrze ułożone, że zbilansowane, że dobre….czyli odczucia podobne do moich. Szkoda, że więcej butelek od tego producenta w sklepie nie było. Na szybkich, zagranicznych zakupach wychodzę z założenia, że lepiej więcej różnych butelek przywieźć do domu….na spokojnych zakupach, do których mam czas się przygotować, doczytać kupuję inaczej. Z winami kupowanymi pojedynczo dochodzi jeszcze stres – a jak będzie korkowe to nie poznam jego smaku…bo nie pójdę oddać, wymienić…..

Na szczęście na 3 przywiezione butelki z Moeańskiego supermarketu żadna nie była „trafiona”.
A smak jabłecznika pozostał w moje pamięci. Takiego zimnego, wytrawnego, ale naprawdę dobrego.


A jutro Zlot Blogerów Winnych. Dzień kobiet. Wśród prelegentów nie ma pań... ciekawa jestem jak będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa