14 marca 2014

Wino wulkaniczne - El Grifo Malvasia

Wulkan w kieliszku fot. D.Szymborska
Wakacje to ja bym mogła mieć zawsze. Wczoraj miałam je przez chwilę, no dłuższy moment wieczorem. G. przywiózł nam wino z wakacji. Niektórzy na ferie zimowe jeżdżą „do ciepłego”.

El Grifo, Malvasia 2012 z Lanzarote. Teraz już wiadomo dlaczego na zdjęciu jest kawałek skały wulkanicznej. Diabeł tkwi w szczegółach. Skały z Lanzarote nie mam, ta na zdjęciu to z wulkanu Teide, na Teneryfie. Wulkan na Kanarach to wulkan, że wyspę dalej, zdarza się.

Wracając do wina. Wulkaniczne. Czyli jakie? W czasie bloguszki winnej słowo było krytykowane jako nadużywane, jednak ja zostanę przy jego używaniu, jeżeli pasuje do opisywanego wina – mineralne. Czuje się w nim, że winogrona dojrzały bardzo szybko, były palone słońcem, pewno trochę pomogły w tym specjalne ekrany rozstawiane nad krzewami. Wiem, że na Lanzarote były wietrznie, tego uczy mnie wino. Nos owocowy, wyważony. Tak jakbym wąchała melon tylko taki bardzo wyziębiony z górskim strumyku. To wino wysokościowe. Z kolejnym łykiem dowiaduje się, że krzewy musiały walczyć o to co w ziemi dla nich odżywcze. Musiały pić każdą kropelkę słodkiej wody.

Wino zaskakująco długie, dobre i bardzo wspomnieniowe. Szkoda, że wakacje skończyły się tak szybko. Inna kwestia, że już niedługo się zaczną….


2 komentarze:

  1. Och, zazdroszczę degustacji! Jeszcze nie miałam takiego przyjamności spróbować...
    Ale to jak nim piszesz, sprawia, że i ja poczułam je na języku i podniebieniu. :) Spróbuję się za takim rozejrzeć. ;) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze wino z Lanzarote to Moscatel w płaskiej butelce. Pycha :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa