28 marca 2014

Wędzony węgorz – super przekąska

Wędzony węgorz fot. D.Szymborska
Nie lubiłam węgorza, ryba wydawała mi się za tłusta i po prostu nie smaczna. Na kolacji w Krakowie przed Sylwestrowym biegiem jako czekadełko podano węgorza. Zmieniłam zdanie o tej drapieżnej rybie.

Uwielbiam węgorza! Takie śniadanie do zwyczajnych nie należy ale po pływaniu (prawie same nogi bo palec w szynie trochę przeszkadzał) można zjeść wszystko!

Pyszne! Jest tylko jedno „ale” związane z węgorzem MUSI BYĆ POLSKI! Idziemy do sklepy kupujemy węgorza, przynosimy do domu coś wiórowato tłustego. To znaczy, że kupiliśmy (tańszego) chińskiego węgorza hodowlanego. Bleee. Nie cierpię akcji w stylu Kupuj Polskie, Dobre bo Polskie, Tylko Polskie etc. Jednak w przypadku węgorza nie można inaczej, ma być z tutejszy!

Podanie zajmuje chwilę – kroimy gruby kawałek, obieramy ze skóry, wyciągamy kręgosłup i układamy piramidkę na talerzu, kropimy delikatnie cytryną i można jeszcze zrobić smugi z glaze i tyle. Najprościej jak się da i tak pysznie!

Doczytałam w Internecie, że surowy węgorz ma trującą dla ludzi krew a w ramach ciekawostek dowiedziałam się, że jest w stanie pełzać po lądzie – twardy zawodnik!

Jeżeli możemy kupić pół węgorza to wybierajmy część z głową - tam jest lepsze mięso! fot. D.Szymborska



1 komentarz:

  1. Jadłam raz i jeśli chodzi o kategorię ryby wędzone pozostanę przy makreli i łososiu.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa