17 października 2014

Atrakcje wodne Teneryfy – Lago Martinez vs. Siam Park

Lago Martinez i Siam Park, z którego nie mam zdjęć bo wszystko (w tym telefon) zamknęłam w szafce - lockerze fot. D.Szymborska


Jedynym jestem zachwycona innym nie. W jednym świetnie się czułam, z drugiego chciałam od razu wyjść. Do jednego chcę wrócić, drugi jest miejscem – koszmarem. Mowa o dwóch zupełnie różnych atrakcjach „wodnych” na Teneryfie.

Zacznę od cen. Lago Martinez – wstęp 5.5E, wypożyczenie parasolki 2.50E, Siam Park – wstęp 34E (taniej jak połączy się to z odwiedzinami w Loro Parku, wtedy bilet do dwóch parków to 56E), parking 3E, zamykana szafka 5E. W obydwu miejscach można coś zjeść i napić się kawy,  w Lago Martinez jest zwykła nadmorska restauracja w Siam Parku jest fast food.

Ceny, cenami a teraz opis miejsc.

Lago Martinez – czyli 3 duże baseny i jeden ogromny. Wszystko ze słoną wodą. Największy basen pozwala przepłynąć wzdłuż brzegu dystans ponad 800 metrów. Czysto, bez piasku, z bryzą morską, kompleks basenów znajduje zaraz przy oceanie, od którego oddzielają tylko kamienie i wysoki bielony mur.

Nie ma tłumów, można spokojnie pływać, pozostałe 3 baseny są mniejsze, w jednym na środku znajduje się bar. Wszędzie panuje spokój. Bardzo dużo osób pali papierosy, dlatego przy co drugim leżaku stoi popielniczka. Jest kilku ratowników, można się „napływać” do woli.




Siam Park – tłum jest od samego początku, kolejka do wejścia – dłuższa i krótsza – ta mniejsza dla tych co mają twin ticket czyli już byli w innym parku tematycznym – Loro. Potem kolejka do przebieralni, kolejka do wynajmu szafek. Locker, płatny ale najpierw trzeba odstać swoje. Dlatego spora ilość osób decyduje się na układanie toreb, plecaków w najróżniejszych miejscach parku i zostawianie ich bez opieki. Wszędzie kuszą specjalne oferty, na wszystko od koszulek, czapeczek, ręczników, jedzenia. Wreszcie za 15E za osobę można wykupić sobie szybsze wejścia do atrakcji – tak zwany fast truck, który pozwala stać w krótszych kolejkach! Wszystko w Siam Parku jest po angielsku, tak by turysta mógł czuć, że jest w wielki świecie, gdziekolwiek by on nie był! Kilkanaście atrakcji, zjeżdżalnie pontonowe, jedno i wieloosobowe. Możliwość zjechania z kilkudziesięciometrowej rynny wprost do tunelu, w akwarium w którym pływają rekiny, plac zabaw dla dużych i małych dzieci – wszystko z wodą w tle. Wreszcie ogromna atrakcja – wielki basen z kilkumetrową falą. Co ciekawe niektóre dzieci tutaj się dowiadują, że w ocenie też są takie fale i to zupełnie za darmo!

W obydwu miejscach spędziłam kilka godzin. W Lago Martinez przepłynęłam ponad 2.5K w słonej wodzie, odpoczęłam, przeczytałam książkę napiłam się dobrej kawy. W Siam Parku, nawet nie mogłam nacieszyć się wszystkimi zjeżdżalniami bo nie wpuszczają osób w okularach – niezależnie czy to są okulary słoneczne czy pływackie. Nie chcąc „zgubić” soczewek musiałam się nacieszyć samym patrzeniem. A po wyjściu byłam bardzo zmęczona, ilość krzyku, pisku była dla mnie zwyczajnie za wysoka. Udało mi się nie dać naciągnąć na nic dodatkowo płatnego, zwyczajnie nie chciałam tam wydawać więcej pieniędzy niż na i tak bardzo drogi bilet.

Wniosek, starzeje się i wolę słoną wodę!

1 komentarz:

  1. Teneryfa jest świetna, byłam dwa razy i z pewnością jeszcze się tam udam :) maxrekl

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa