10 października 2014

Jak zeszczuplałam 10kg w 4 godziny

Jedząc takie rzeczy nie można być chudym, co nie zmienia mojego zafascynowania jedzeniem w sprayu! fot. D.Szymborska


Wystarczyło spędzić 4 godziny w parku tematycznym, oglądać papugi, delfiny, orki. I czuje się chudsza co najmniej o 10 kilogramów. Mam poczucie bycia super zgrabną. Okazało się, że udział w zawodach triathlonowych, maratonach to wszystko obniża samoocenę. Człowiek stoi na starcie czy to na asfalcie czy na brzegu morza, rozgląda się a tam wszyscy tacy wysportowani, a wystarczy stanąć w kolejce po bilet do Loro Parku. Uśmiech, dobre, samopoczucie gwarantowane.

Nie zdawałam sobie sprawy jak inni są otyli, ilu jest grubych ludzi. Najsmutniejszy widokiem dla mnie były grube dzieci i tak grubi rodzice, którzy nie byliby w stanie pobiec za maluchem gdyby ten zdecydował się podbiec. „Na szczęście” zapobiegawczo siedział w wózku i coś jadł, nie wybierał się gdzie. Kadry jak z filmu o miłym robociku Wally’m, który przyglądał się zdjęciom pilotów statku kosmicznego, obserwował to jak robili się coraz bardziej grubi, aż w końcu nie mogli się ruszać. Tutaj aż tak źle nie było bo jednak wszyscy sami stali w kolejce i sapiąc przemieszczali się od atrakcji do atrakcji. Po drodze oczywiście kupując jedzenie i słodkie napoje. Myślę, że oglądanie 20 minutowego pokazu uroczych delfinów było dla nich nie lada wyzwaniem bo jedzenie w czasie show było zabronione!




Jednak takie odchudzanie mi nie odpowiada. Myślę, że ma bardzo dużo efektów ubocznych – gdy patrzy się na ludzi dużo grubszych, samemu czuje się na tyle chudo by wziąć dokładkę, zjeść jeszcze jeden deser.

Dlatego wolę myśleć o spotkanym rano triathloniście. Razem biegliśmy stromy podbieg. Przy okołoszedziesięcioletnim Ironmenie nie czułam się chuda. Czułam się silna i szczęśliwa, że biegnę i mogę nawet przy szybkim tempie zamienić kilka słów, wysłuchać opowieści o zawodach na Majorce, pogratulować i opowiedzieć o sobie. Tak, wtedy czułam się cięższa, ale czułam się sobą. Tak to jest jak większość czasu spędza się w towarzystwie osób super wysportowanych! Bo chodzi o to by równać w górę a nie w dół, choć jeżeli chodzi o wagę to jest akurat dokładnie odwrotnie!


Moją przygodę dietetycy nazwaliby efektem jojo…

Jedno zdjęcie z treningu - tak sobie na ocean patrzyłam jak się rozciągałam fot. D.Szymborska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa