22 października 2014

Szyja biegacza – czym ją chronić?


Kominy czyli nowoczesne szaliki fot. D.Szymborska

Nie chcesz kaszleć? Chcesz trenować? To nie możesz się przeziębić. Brzmi moralizatorsko i maminowo ale tak jest. Jak cię zawieje to się rozchorujesz! Też prawda. Zatem trzeba zadbać o gardło. A jak? Ubierając te specjalne, coraz bardziej modne kominy.

Zalety kominów:

·      Dobrze dobrany rozmiar pozwala na ochronę przed zimnem szyi i normalne oddychanie,
·      Syntetyczne materiały szybko schną, komin można prać po każdym treningu i wiadomo, że na drugi dzień wyschnie,
·      Wygląda się w nim twarzowo,
·      Komin można nosić jako czapkę (idealne rozwiązanie pod kask rowerowy),
·      Komin to też ochrona na twarz – biegając nawet w 18 stopniowy mróz gardło mnie nie bolało! Wystarczy założyć go na usta i nos.


A teraz o moich kominach. Ten najdłuższy składa się z dwóch części – jedna – dolna, ze specjalnym materiałem, który chroni przed wiatrem, druga podwójna do zakładania na twarz. To mój najcieplejszy komin, to ten w którym biegam w największe mrozy i jeździłam w zeszłym sezonie na rowerze. 

Cały czarny – krótki to komin do biegania, nie ma szałowych obrazków ale jest świetną izolacją i nie opina szyi. 

Najkrótszy paseczkowy komin to bardziej dekoracja niż ochrona szyi, Baskowie go noszą zarówno na głowie jak i na szyi – miłe wspomnienia. 

Różowy komin z wzorkiem to zakup nadmorski – podróbka, że ho ho – ma szew!!! Tak, tak markowe kominy są tak wykonane, że nie mają szwów – dzięki temu nie uciskają szyi. 

Komin z owcą w formule, jest śliczny ale trochę za mały dlatego na bieganie się nie nadaje, na spacer owszem, ale żeby w nim wyjść na trening to nie bo jakoś zbyt bardzo obciska szyję. 

Komin morski to najnowszy nabytek z Teneryfy – nie mogłam się oprzeć wzorkowi, do tego idealnie pasuje mi do kurtki… 

Wreszcie dwa kominy reklamowe, które dostałam na zawodach. Cieniutkie, niemarkowe takie na trening gdy nie jest zimno i wieje. 

Miałam jeszcze taki śliczny czerwony z krakowskiego biegu sylwestrowego ale gdzieś go zgubiłam.


Wad kominów nie znam, może z wyjątkiem tego, że mogą być za małe ale to już w naszym interesie jest to by je dobrze dobrać do swojej szyi!

5 komentarzy:

  1. oo taak ochrona szyji biegacza jest bardzo ważna szczególnie w chłodne dni...

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo i taki komin muszę kupić mężowi ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie czarny ;-) albo taki z vandamką (nie wiem jak to się pisze ;-) ) albo taki cały czarny ;-)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa