11 października 2014

Zimna woda i brak glutenu. Czy będą efekty?

Basen cały dla mnie! fot. T.


Wakacje poza sezonem rządzą się swoimi prawami. Jednym z nich są wszechobecni emeryci zza zachodniej granicy, kolejnym ograniczona (MOCNO) ilość dzieci (yeah!), wreszcie temperatura – na Teneryfie jest chłodniej. Co się z tym wiąże woda w basenie jest zimna! Rano jest bardzo zimna! Tutaj wielki uśmiech! Na tyle zimna, że basen jest mój. Cały. Nieregularny kształt nie ułatwia, do tego w hotelu zamiast podać długość basenu podają objętość w metrach sześciennych. Dlatego po treningu krokami (ciężko było gdy woda mnie przykrywała) zmierzyłam basen po przekątnej – wyszło 33 metry. Nijaka długość, ale nie narzekam.

Jeszcze sezon temu bym do tak zimnej wody nie weszła. A teraz, owszem trochę chłodno w buzię ale za to jak się pływa.




No tak się uśmiecham fot. T.


Trenerka zadała to wykonuję! Sporo tego. Za to robiąc odpoczynkowe oddechy (wydech pod wodą) przy brzegu basenu można posłuchać (urywanych wprawdzie) ciekawych rozmów. Brytyjczycy z wrodzonym spokojem tłumaczą córeczce, że nie można pływać bo jest za zimna woda. Dziewczynka mówi, ale tamta pani pływa, tata odpowiada – She’s special… no i potem całą długość ćwicząc nogi do delfina mogę się zastanawiać czy to mam rozumieć jako upośledzenie czy usportowienie?

W domu to byłoby dużo trudniej, bo semolinowy makaron to coś co jem prawie codziennie. A tutaj wybieram co będzie na moim talerzu. Decyzja zapadła jeszcze w samolocie – będzie bez glutenu. I jest. Nie ma też mięsa są tylko ryby i owoce morza. Na studiach uczyli by w czasie eksperymentu nie zmieniać aż dwóch zmiennych, cóż teorie znam, ale z praktyką jest jak jest.

Na razie z siłą nie ma problemu, dałam radę dużo popływać, a na siłowni są rowerki więc i jazda była. Oczywiście w międzyczasie zwiedzanie czyli chodzenia też sporo.

Uśmiech wielki. Wakacje w czasie których jest gdzie biegać (podbiegać bo jakoś zawsze jest pod górkę), gdzie basen jest tylko mój, a rowerek na siłowni jest spinningowy są CUDOWNE! Trochę padam wieczorem ale za to z uśmiechem!

Muli nigdy za dużo fot. D.Szymborska



1 komentarz:

  1. Witam. Jeżeli to nie sekret - to co to był za hotelik? Gratuluję i zazdroszczę energii na bloga i wszystkiego tego co się na niego składa.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa