25 października 2014

Siłownia czy siłka? Ćwiczyć czy się lansować?

Też sobie kupię taką różową bo moja taka "zwykła", rowerki Spinner - super jakość fot. D.Szymborska


Wciąż czekam na zamówiony trenażer. Na dworze mróz, a ja tak marznę na rowerze, że pozostaje spinning.

Do torby wrzucam (tak, jak się śpieszę to ciężko to nazwać pakowaniem): buty, spodenki rowerowe, bluzeczkę techniczną, ręcznik, klapki, kosmetyki i kłódkę. Do ręki bidon i na siłkę.

Rowerki spinningowe to wciąż luksus, drogi sprzęt dlatego nie stoją w każdej siłowni. Warto wcześniej zadzwonić i się dopytać, czy są i czy można na nich jeździć indywidualnie czy np. tylko w czasie zajęć grupowych. Takie dopytanie przez telefon pozwoli nam uniknąć rozczarowania gdy gotowi na trening, ze torbą na ramieniu w recepcji klubu usłyszymy, że nici z naszego zaplanowanego jeżdżenia.


Wiadomo, że fajniej gdy „zawodowiec” prowadzi trening, bo i muzyka odpowiednia i jazda w grupie daje dużo radości. Wadą takich treningów jest harmonogram – jakoś tak to jest, że często nie jestem w stanie dopasować swojego rozkładu dnia do rozkładu spinningowych zajęć.

Pozostaje jazda indywidualna. I tutaj zamiast lekkiego treningu wiem, że jestem w stanie siebie „zajechać”. Kiedyś bardzo dużo „jeździłam”, wieki temu w baskijskiej wsi prowadziłam nawet zajęcia, oj działo się bo wszystko pod hiszpański pop, który jak się człowiek wsłuchał miał teksty jak disco polo!

I tak zajeżdżam się z uśmiechem na spoconej twarzy. Oj ja to zdecydowanie na siłowni wybieram trening. Jazda na rowerku w oddzielnej sali pozbawia mnie możliwości przyglądania się innym. A szkoda, bo jak bo zawsze jest na kogo popatrzeć.  Ulubioną grupę stanowią dziewczyny, które przychodzą się pokazać na siłowni, pełen makijaż, super stylizacja fintessowa. Do tego koniecznie psychoterapia czyli trener osobisty!


Jeszcze jedna obserwacja z damskiej szatni, coraz starsze siłowniowiczki – nie mówią już cześć tylko dzień dobry. Coraz większa grupa tych, które nie biorą prysznica po ćwiczenia – bo się nie spociły a makijaż nie spłynął. Bleeee i tyle w kwestii higieny!

1 komentarz:

  1. czyli Sipnnery to luksus? Kurcze, a ja sądziłam, że większość indoorowych klas ma właśnie Spinnery... ale może jako ich licencjonowany trener jestem nieco rozpieszczona :-/

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa